Powrót do PRL-owskiego Poznania

18:21:00

Źródło
Dzisiaj będzie o książce, którą czytałam już nie raz, a która mimo to nadal potrafi sprawić, że opuszczam pierwsze piętnaście minut meczu w ramach piłkarskiej Ligi Mistrzów. Doprawdy niesłychane. I bardzo głupie. Bo czy nie mogłabym doczytać jej w przerwie spotkania? Albo tuż po nim? Nie, oczywiście, że nie. Skąd. Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to frustrujące uczucie...

Małgorzaty Musierowicz nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Na jej książkach wychowały się całe pokolenia Polaków i Polek, z naciskiem na tę drugą grupę, bo pierwsza z jej twórczością stykała się pewnie głównie z okazji omawiania lektur szkolnych (w moim gimnazjum "Szósta klepka" i "Opium w rosole" się do nich zaliczały). "Jeżycjada" należy do ulubionych serii połowy książkowej blogosfery i jakoś wcale się temu nie dziwię. Wręcz przeciwnie - doskonale to rozumiem.

W czwartym tomie cyklu ponownie spotykamy się z barwną rodziną Borejków. Jest grupa o niezwykle skomplikowanej nazwie "Eksperymentalny Sygnał Dobra", jest głowa familii na prawo i lewo sypiąca cytatami z Seneki, jest wreszcie ten niepowtarzalny PRL-owski klimat, który co i rusz wzbudza we mnie dziwaczne chęci wypróbowania życia w takiej nierzeczywistej rzeczywistości. W ramach zaspokojenia tego typu oryginalnych zachcianek udaję się zwykle do pierwszego z brzegu salonu Orange, Plusa albo innego Playa bądź (jeśli akurat jest październik) do najbliższego dziekanatu. Tam skutecznie leczą mnie z wszelkich sentymentów względem PRL-u. A w każdym razie względem długości ówczesnych kolejek. 

Główną bohaterką "Idy sierpniowej" jest... Ida (suprajs!). Jej charakter trochę przypomina mój charakter, toteż zawsze łapię z nią lepszy kontakt niż z jej starszą i bardzo porządną siostrą. Idzie podoba się niejaki (i bardzo nijaki) Klaudiusz Krzyżanowski. Problem w tym, że Klaudiuszowi podoba się pewna niezwykle urocza Paulina, a tejże Paulinie podoba się z kolei Krzysio, który jest wnukiem pracodawcy Idy. Takie skomplikowane kółeczko. 

Nie będę pisała, że czyta się to wszystko bardzo miło, że nie sposób nie polubić tych bohaterów, że to klasyka polskiej literatury młodzieżowej i te pe, i te de - to się wie, to jest oczywiste. Takie książki można tylko polecać - szczególnie ludziom młodym, bo czegoś takiego nikt już nie napisze. Te czasy minęły bezpowrotnie.

8/10

Małgorzata Musierowicz: Ida sierpniowa. Akapit Press, 2002. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czas na Jeżycjadę".

Możesz przeczytać też:

6 komentarze

  1. Wyobraź sobie, że ja nigdy nie czytałam książek z tej serii... jakoś mnie do nich nie ciągnęło w podstawówce, chyba okładki mi się nie podobały...

    OdpowiedzUsuń
  2. Musierowicz to moja idolka z dziecinnych lat :))
    Chętnie wrócę do jej książek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś czytałam, teraz mam mocne postanowienie powrócenia do tej serii, ale jakoś to odkładam i odkładam...
    Zawsze coś wypadnie, a bardzo lubię książki Musierowicz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Za młodu się zaczytywałam i uwielbiałam Jeżycjadę, ale jakoś nie mogę się wziąć za odświeżenie tej serii. Niestety ostatnie książki Musierowicz już mnie tak nie urzekły, ale nie wiem czy to ja byłam bardziej krytyczna, czy może faktycznie już nie mają w sobie tego uroku co kiedyś. Ostatnim tomem, który mnie porwał była "Kalamburka", później jakoś już bez emocji odbywało się czytanie Jeżycjady.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Jeżycjadę! Po prostu kocham!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wielki sentyment do książek Musierewicz :)

    OdpowiedzUsuń