Książki na Halloween

15:36:00

Dziś Halloween, święto wszystkich amerykańskich dzieci i nie-amerykańskich dorosłych. Jedni je kochają, inni nienawidzą, a cała reszta w ogóle nie rozumie o co kaman. Mnie osobiście ten dzień kojarzy się z naprawdę kiepskimi cukierkami, które w dzieciństwie wysyłał mi i mojemu bratu nasz mieszkający w Wirginii kuzyn (najsmaczniejsze zawsze zostawiał dla siebie). Do dzisiaj zachodzę w głowę gdzie, do stu piorunów, ludzie potrafią kupić coś tak ohydnego ;) No ale dobrze, teraz moment dla tych, którzy nie przebierają się za dynię, nie idą polować na słodycze i nie trzymają w szafie miotły oraz kociołka, ale chcą uczcić ten dzień książką. Jak żyć? Co czytać?

Źródło
Coś strasznego. King jest straszny i jego Carrie też jest straszna. Nigdy co prawda nie udało mi się przebrnąć przez pierwszych pięćdziesiąt stron tej książki, więc właściwie nie mam pojęcia co i jak, ale grozy tam z całą pewnością nie brakuje. Tego jestem pewna niemal tak samo jak nieposkromionego apetytu mojego kota. Za każdym razem kiedy zabieram się do tego dzieła (a zdarza mi się to średnio raz na pół roku) już po kilku zdaniach mam ochotę wskoczyć pod łóżko i nie wychodzić spod niego przez następny rok albo dwa. Przerażająca historia. Wyśmiewana przez swoich szkolnych kolegów nastolatka, żądza zemsty, zdolności telekinetyczne - czy można sobie wyobrazić gorszy, straszniejszy, bardziej mrożący krew w żyłach zestaw? Nie sądzę. Ostatnio w kinach zagościł film nakręcony na podstawie tej lekturki, o czym zresztą słyszeli już pewnie wszyscy żyjący na Ziemi i w jej okolicach. 

Stephen King: Carrie. Prószyński i S-ka, 2013. 

Źródło
Jeżeli Carrie to dla was zdecydowane za dużo, jeżeli mdlejecie na samą myśl o krwi, a skóra cierpnie wam nawet na widok okładki Kinga, możecie pokusić się o coś lżejszego, ale za to bardzo tajemniczego. Cała seria Pretty Little Liars czeka. Uważam co prawda, że w tym jednym na milion przypadku serial jest trochę lepszy niż książki, ale słowo daję, że one też nie są złe i że warto poświęcić im chwilkę albo dwie. Czyta się je nie tyle szybko, co wręcz błyskawicznie, historia wciąga, a pytanie "kim jest A?" urasta do rangi problemu miesiąca. Cztery nastolatki to cztery razy więcej kłopotów, martwa nastolatka jest tylko nieco mniej przerażająca niż wściekła nastolatka, a bohater wszechwiedzący nie będący narratorem to już w ogóle cyrk na kółkach. A cyrki są moim zdaniem (Kinga również) straszne. Tytuł idealny na taki wieczór jak dziś. 

Sara Shepard: Pretty Little Liars. Wydawnictwo Otwarte.

Źródło
Fanom klasyki i bardzo modnych w Halloween (i nie tylko) wampirów mogę natomiast polecić Drakulę autorstwa Brama Stokera. Wiecie, to były jeszcze te czasy, kiedy świat nie znał Edwarda, Stefana, Damona, ani nawet tego gogusia z Czystej Krwi. Wampiry nie wypijały zwierząt, nie ratowały świata, nie zakochiwały się w nudnych nastolatkach po przejściach ani kelnerkach z podrzędnych barów gdzieś w Alabamie czy innej Montanie. Nie, to były czasy, kiedy wampiry były groźne, były złe, miały czarne jak smoła charaktery, porywały dziewice, wieszały koty na drzewach, mieszkały w zamkach i w ogóle czciły swoją okropną naturę. Transylwania, mroczny Vlad Dracula, epoka wiktoriańska. Horror wszech czasów... tak mówią ;)

Bram Stoker: Dracula. Vesper, 2011. 

Źródło
Zawsze można też poświętować Halloween po polsku i skusić się na przygodę z darmowymi e-bookami z serii 31.10. Nasi rodzimi autorzy już po raz trzeci skrzyknęli się i przygotowali kilka mrocznych historii dla swoich kochanych czytelników. Zbiór opowiadań o tak nic nie mówiących tytułach jak Mgła, Ode złego, Pierwsza strona, Oko czarownicy czy Mistrz lalek można sobie "kupić" tutaj. Ja jeszcze nie czytałam i nie wiem nawet czy zamierzam, bo mam obsuwkę o jakieś... trzy lata? Ale kiedyś to nadrobię, obiecuję. Wszak skoro już po raz trzeci komuś chce się produkować dla tego cyklu, to chyba nie może on być kompletną katastrofą, prawda? No i okładka jest naprawdę niezła...

31.10 Księga Cieni. Opracowanie zbiorowe, 2013.

A co wy mi polecicie? :) 

Możesz przeczytać też:

15 komentarze

  1. O tak, Carrie polecam! od siebie dokładam "Świętego Psychola" Theorina :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę sięgnąć po Carrie, choć bać się nie lubię...

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkowicie nie dla mnie to całe Halloween... "Carrie" już za mną, a na półce czekają 3 części PLL:) Polecić mogę "Miasteczko Salem" jeśli nie czytałaś:P

    OdpowiedzUsuń
  4. PLL znam tylko z serialu, a "Carrie" zapowiada się znakomicie. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam braci Grimm i całą antologię opowieści o wampirach. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wiem, że muszę się zapoznać z "Carrie" Kinga!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostając w klimatach prozy Stephena Kinga polecę ci moją ulubioną jego powieść - "Miasteczko Salem". To był mój pierwszy horror w życiu, miałam kilkanaście lat i bałam się jak wszyscy diabli. Do dziś przechodzą mnie ciarki na samo wspomnienie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poza tym opowiadania Edgara Allana Poe, tu też grozy nie brakuje:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię się bać, ale do Kinga chyba warto zajrzeć mimo to ;)
    Szansa, że herbata Ci zaszkodzi jest dość niewielka (a, że tak powiem, wykształcenie daje mi tą wiedzę)... Substancji podnoszących ciśnienie jest w niej stosunkowo mało (w porównaniu z kawą). Jeśli ewentualnie bardzo lubisz mocną herbatę, to w najgorszym wypadku dentysta zwróci Ci uwagę na osad na zębach i tyle ;)
    PS Weryfikacja obrazkowa blokuje spam, zostanę przy tym

    OdpowiedzUsuń
  10. Ha! Mało, że "Dracula" nam się pokrywa, to jeszcze napisałyśmy o nim praktycznie to samo! Ach, gdzie się podziały tamte wampiry?
    Carrie chciałam wrzucić ze względu na remake filmu, ale że "Miasteczko Salem" miałam na półce i mogłam pstryknąć zdjęcie, to zostało "Miasteczko Salem".

    Cały dzień dzisiaj myślałam, że posypią się takie posty i chciałam swój dodać jak najszybciej, ale dynię kupiłam dopiero po południu, a przecież zdjęcie halloweenowe bez dyni nie ma prawa bytu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Carrie, Kinga, to bym przeczytała!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie wszystkie książki Kinga jak najbardziej nadają się na Haloowen!

    OdpowiedzUsuń