Oko w oko: Kupiłabym książkę Dady

15:19:00

O półkach z książkami, które omijają jej znajomi, o braku cierpliwości do opalania oraz o lekturze, którą czytała prawie miesiąc bez przerw na inne pozycje - opowiada Monika Zbozień z bloga "Magnolie". Zapraszam :)

Serial "Przyjaciele" i jedna z ulubionych
scen Moniki :)
Dlaczego "Magnolie"?

Przede wszystkim dlatego, że wszyscy o to pytają :) "Magnolie" to nie jedna z tysiąca nazw z książką czy kulturą w tytule, a to ma swoje plusy. Największy z nich jest oczywiście taki, że zdecydowanie łatwiej ją zapamiętać. Poza tym już zaczynając pisać bardzo nie chciałam zamykać się w jednej kategorii, a mocne dopasowanie nazwy do tematyki nakłada jednak pewne ograniczenia. A konkretnie magnolie? Zupełny przypadek. To niesamowicie dobrze brzmiące słowo po prostu.



Skoro zaczęłyśmy od słów... masz swoje ulubione? Takie którego nadużywasz?


Jeśli czegoś nadużywam to na pewno myślników. Nad słowami nigdy się nie zastanawiałam, chociaż podobno każdy z nas ma takie, po których można go bez problemu rozpoznać. Uwielbiam za to autorów dobrze posługujących się językiem, ich twórczość poznaje się nawet nie po to, by posłuchać opowieści, ale właśnie żeby napatrzeć się na idealnie ułożone zdania. Tak pisała Charlotte Brontë, teraz coś podobnego robi choćby Zyskowska-Ignaciak (choć może to trochę przesadzone porównanie), a w literaturze faktu Wojciech Jagielski. 

To twoi ulubieni autorzy?

Brontë i Jagielski zdecydowanie tak, do Zyskowskiej-Ignaciak jeszcze się przekonuję. Ta moja lista ulubionych autorów jest oczywiście dużo dłuższa: Lewis, Orwell, Kapuściński, Aleksijewicz, Fallaci, Cherezińska, Prus, Dostojewski... mogłabym wymieniać i wymieniać :) Tylko że ich już cenię za coś innego.


A jakich autorów nie lubisz? Jaka twórczość cię nie przekonuje?



Kompletnie nie mogę się przekonać do Katarzyny Michalak. Wiem, że większość blogosfery za nią szaleje, ale ja po "Poczekajce" byłam zawiedziona, a przy "Roku w Poziomce" już w ogóle zwątpiłam. Nieporozumieniem była dla mnie też seria o Jakubie Wędrowyczu, bo Andrzej Pilipiuk miał być odkryciem na miarę swojego imiennika, Sapkowskiego, a wcale nim nie jest. O Coelho nie wspominam, chociaż "nie lubiłam go zanim to było modne" :)


Ja też :) Jak wyglądałaby twoja wymarzona polska blogosfera książkowa? Jakie cechy by miała?


Pewnie miałaby kilka cech tej obecnej, bo dużo u nas dobrego. Najbardziej cenię pozytywną atmosferę - bez rzucania się na kogoś za zrobienie literówki czy skrytykowanie jakiejś książki (choć i takie sytuacje się zdarzają, ale bardzo rzadko). W mojej wymarzonej pewnie działoby się trochę więcej pod względem rozmów, spotkań, dużych akcji czytelniczych, bo na razie większość stawia przede wszystkim na recenzje, a to sprawia, że cała blogosfera literacka jest światem bardzo hermetycznym - pisana przez lubiących czytać dla tych, którzy czytają sporo, bez brania pod uwagę możliwości zarażenia kogoś z zewnątrz tą pasją. A skoro już o opiniach na temat książek mowa, myślę że dobrze by było, gdyby więcej osób decydowało się na gatunkową specjalizację. Zawsze chętniej sięgam po powieść historyczną  czy sensację polecaną przez kogoś, kto siedzi w temacie, niż blogera gustującego "we wszystkim". Oczywiście nie chodzi o to, żeby na siłę czytać ciągle to samo, ale skupienie większej uwagi na jednej kategorii najczęściej wychodzi na dobre. No a patrząc na marzenia niektórych to za jakiś czas blogosfera będzie pełna autorów (których teraz znamy jako właścicieli blogów) bestsellerów wydanych pod patronatem innych blogerów - to też krok w dobrą stronę :)


Chciałabyś być kimś w rodzaju ambasadora albo matki chrzestnej takiej właśnie blogosfery?


Zawsze fajnie jest mieć wpływ na to, co zmienia się na lepsze i uciekać, kiedy się wali, dlatego odpowiem tak, jak nauczyli mnie na studiach: "to zależy" :) A teraz trochę bardziej serio: blogosfera literacka jest na tyle rozproszona, że raczej wątpię, żeby ktokolwiek miał na nią aż taki wpływ i mógł uważać siebie za inicjatora zmian. Nawet jeśli, ja nie chcę dyktować innym, co powinni zrobić ze swoim blogiem (chyba że ktoś pyta, ale wtedy to już sam jest sobie winien :)). Na "Magnoliach" jednak eksperymentuję ile się da, bo dla mnie literatura nie kończy się na książkach, a cała reszta kultury też ma coś do opowiedzenia.

Ale możesz powiedzieć, że książki są dla ciebie w kulturze najważniejsze?

Dokładnie, w końcu w książkach jest wszystko. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś o wojnie secesyjnej, nie zaczyna od obejrzenia "Przeminęło z wiatrem", traktuje je raczej jako sposób na poukładanie wiedzy w głowie albo wręcz czystą rozrywkę. Malarstwo, kino czy muzyka mają raczej wpływać na emocje i zaciekawiać tematem, literatura jest pełniejsza - informuje, uczy, wyjaśnia. Te różnice są oczywiste jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że utwór muzyczny trwa kilka minut, film dwie godziny, a książkę czyta się połowę dnia w lżejszych przypadkach, a z tymi cięższymi bywa już bardzo różnie (mój rekord to "Idiota" Dostojewskiego, siedziałam nad nim prawie miesiąc bez przerw na inne lektury, a to bardzo rzadko mi się zdarza).

Skoro w książkach jest wszystko, to dlaczego tak mało ludzi w naszym kraju czyta coś więcej niż tylko Pudelka?

Od znajomych często słyszę, że "nie mają na to czasu". Generalnie chyba sporo osób ma problem z ustalaniem priorytetów i organizacją czasu wolnego ("Posiedzę na facebooku jeszcze tylko 10 minut... O, już 23?"). Często też można zwyczajnie nie mieć siły, ale już w wymówkę, że ktoś nie czyta, bo ma inne pasje, kompletnie nie wierzę, Książki nie muszą być przecież celem samym w sobie, są też sposobem na poszerzenie wiedzy z jakiejkolwiek dziedziny. Ludzie nie czytają, bo to jest nudne, a dowodów na to szuka się w szkole. Rany, kto wymyślił, żeby licealista czytał o jakimś facecie, który nawet zabić się nie potrafi, tylko umiera przez całą noc po strzeleniu sobie w głowę? Albo jaki gimnazjalista będzie się zachwycał opisem poloneza? Nie twierdzę, że lektury szkolne to kiepska literatura (wprost przeciwnie), ale kompletnie niedopasowana do wieku uczniów. Gdyby w podstawówce omawiało się Pottera i Narnię, a w gimnazjum Sagę o Wiedźminie, na pewno mielibyśmy więcej czytających. 

A czy człowiek, który nie czyta, może się uważać za osobę wykształconą?

Znam osoby, które są mądre mimo że nie czytają, ale czy istnieje człowiek wykształcony i nie czytający? Jeśli nie książki to choćby artykuły, publikacje, skrypty... gdzieś zerkać jednak trzeba. Można być geniuszem, ale z powietrza wiedzy się nie weźmie, a po co jeszcze raz odkrywać koło, skoro można przy jego użyciu stworzyć coś jeszcze lepszego? 

Koło z całą pewnością było odkryciem przełomowym dla świata, a jakie wynalazki i dlaczego były przełomowe dla Moniki z "Magnolii"? :)

Ultrabooki (jakie to jest cieniutkie i lekkie, magia!), aparaty fotograficzne (w swój z prawdziwego zdarzenia dopiero muszę zainwestować), sukienki (no i spódnice :)), kawa (z mlekiem, koniecznie), pismo i kino (... no wiadomo), a ostatnio choćby twitter (idealny trening dla kogoś, kto czasami lubi się rozgadać ^^). Na to koło też nie narzekam, bez niego ciężko byłoby ruszyć się gdzieś dalej.

Gdzieś dalej, czyli do Katowic po E-bukę? :) Chociaż z Krakowa to wcale nie tak znowu daleko...

Niestety akurat teraz nie ma mnie w Krakowie, ale jeśli tylko zdążę wrócić, pewnie pojawię się w Katowicach (rozmowa z Moniką odbyła się przed Targami - Karriba). Byłoby świetnie, zwłaszcza że z jednej strony istnieje szansa na zgarnięcie statuetki, a z drugiej usłyszenie, jak prowadzący męczy się z wymówieniem nazwy blogu Dady (niestety wszystkiego mieć nie można) :) Do tego jeszcze Śląscy Blogerzy Książkowi już od dłuższego czasu pracują nad swoimi panelami - na nie też na pewno warto się wybrać (podziwiam, bo jeszcze nikt o Targach w Katowicach nie myślał, a oni już siedzieli i planowali).

Lubisz Dadę? :)

Umówmy się, że do soboty oficjalna wersja jest taka, że konkurencja jest kiepska :D Ale tak poważnie (jeśli kiedyś tu dotrze, właśnie w tym momencie powinien zrobić print screena ^^): kupiłabym jego książkę. Pisze ciekawie, a przede wszystkim nie na zasadzie: "czytam-recenzuję-czytam", co w blogosferze literackiej jest jeszcze rzadkością. Nawet kiedy stworzył post o słowniku, czytelnicy nie ominęli go szerokim łukiem - no kurcze! 

A on jako człowiek? Myślisz, że ktoś kto pisze takie teksty, może być mało interesującą osobą w życiu? Czy w ogóle istnieje taka szansa? :)

Jego lepiej o to nie pytaj, bo i tak powie, że jest najbardziej interesującą osobą na świecie :D O człowieku można powiedzieć bardzo dużo na podstawie tego, jak pisze, ale też patrząc na rzeczy, o których opowiada. Chyba każdy, kto przeczytał choć jedną dobrą książkę, ma w głowie jakiś obraz jej autora (np. u mnie C.S. Lewis to taki wujek, który siedzi w fotelu i czeka, aż zapytam go o radę :)). Tylko czy blog działa podobnie i czy na jego podstawie można trafnie ocenić czyjś charakter? Nie mam pojęcia, chyba najpierw musiałabym wiedzieć, co o mnie myślą ci, którzy zaglądają na "Magnolie", żeby mieć jakieś wyobrażenie, jak to działa. 

A jaka jesteś naprawdę? Podasz kilka swoich charakterystycznych cech? :)

Nie potrafię nic nie robić i dlatego jestem beznadziejna na przykład w opalaniu się, mam małą manię na punkcie organizowania (głównie dlatego, że mogę się bawić cienkopisami, zakładkami indeksującymi i tak dalej :)), nie pożyczyłam jeszcze nikomu żadnej książki z dziedziny literatury faktu (nie dlatego, żebym nie chciała, po prostu znajomi, którzy wpadają, żeby znaleźć "coś ciekawego", najczęściej omijają wzrokiem dwie pierwsze półki...) i nie lubię ludzi, którzy twierdzą, że coś jest głupie, chociaż tego nie czytali/nie widzieli/nie robili. 

Literatura faktu to twoja domena... Czy teksty tego typu przeżywają teraz jakiś kryzys czy może zawsze były trochę mniej popularne od innych? Innymi słowy: czy znajomi już zawsze będą omijali te półki?

Nie jest to gatunek młody, wręcz przeciwnie, ale dopiero niedawno zaczął być traktowany poważnie i myślę (a przynajmniej mam nadzieję :)), że będzie zyskiwał na znaczeniu, chociaż pewnie już zawsze będzie mniej popularny niż obyczajówki czy fantastyka, bo z nimi styczność ma prawie każdy, kto czyta. Wystarczy spojrzeć, na co stawiają wydawnictwa, żeby wiedzieć, że nie jest źle (już nie tylko Czarne to literatura faktu, teraz prawie każdy szanujący się wydawca ma u siebie serię z nią związaną - jest "Terra incognita" w W.A.B., "Człowiek poznaje świat" w Zysku, a Wielka Litera ma "Strefę reportażu" i tak dalej). Ostatnio można nawet zacząć narzekać w drugą stronę - że w ciągu jednego tygodnia w księgarniach pojawia się mnóstwo książek, które chciałoby się przeczytać, a taka relacja z Bliskiego Wschodu to nie dwie godzinki czytania, żeby można było ze wszystkimi zdążyć (plus oczywiście są też inne gatunki do poznania, "siedzenie" w tylko jednym to chyba straszna męczarnia, nawet jeśli się go uwielbia). 

Czym najchętniej przerywasz sobie lekturę literatury faktu? Jaki jest twój ulubiony gatunek z listy rezerwowej? :)

Głównie są to klasyki literatury angielskiej i rosyjskiej. Lubię też sięgać po dobrze napisane kryminały (takie w stylu Christie, w których liczy się właściwie tylko śledztwo, a autor nie próbuje zbić czytelnika z tropu wątkami obyczajowymi) i fantastykę. Czasami nie pogardzę nawet obyczajówką czy romansem historycznym - zwłaszcza w czasie sesji, kiedy mózg przegrzewa się od nadmiaru informacji :) Poradnikom, o których jeszcze sporo osób myśli z niechęcią, też daję szansę i nawet udaję, że po ich przeczytaniu jestem mądrzejsza...

To zupełnie jak ja :) Na koniec może zdradzisz mi jeszcze swoje blogowe marzenia?

Przenieść się na własną domenę (od miesiąca mam trzy pomysły na nazwę i nie mogę się zdecydować na jeden :)), zorganizować jakąś dużą akcję oddawania książek (mam mnóstwo takich, którymi chętnie bym się podzieliła, ale przy większych ilościach trochę zniechęcające są koszty wysyłki, więc może coś w Krakowie?) i trochę bardziej klasycznie - objąć patronat nad świetną książką. No i najważniejsze: żeby czytelnicy Magnolii zawsze byli tak optymistycznymi i ciekawymi ludźmi :)

I tego wszystkiego ci życzę :))

***

KWESTIONARIUSZ KARRIBY

Mam na imię... Monika.

Urodziłam się w... Małopolsce.

Aktualnie mieszkam w... Krakowie (najbardziej kulturowym mieście Polski! :))

Obecnie zajmuję się... studiowaniem, czytaniem, czasami pisaniem (ostatnio zaszalałam z pracą na temat niemieckich kryzysów dwudziestego wieku, ale bestselleru chyba z tego nie będzie... life is brutal) i planowaniem planów założenia własnej firmy :)

Nie wiem czy wiecie, ale jestem... strasznie upartym człowiekiem.

Karriba to... świetna rozmówczyni, z którą chciałabym kiedyś porozmawiać w cztery oczy, żeby móc ją przekonać, że wersja "Dumy i uprzedzenia" z roku 1995 jest sto razy lepsza od tej nowszej ;))

Taaak, powodzenia z tym przekonywaniem mnie - wersja z 2005 roku należy do dosyć wąskiego grona moich ulubionych filmów ever :)) Generalnie jednak bardzo chętnie zapiszę się na spotkanie z Moniką, która jest osobą z gatunku tych, jakich po prostu nie da się nie lubić. I wyznam coś jeszcze - mam wrażenie, że jesteśmy trochę podobne charakterologicznie ;)

Możesz przeczytać też:

18 komentarze

  1. Ktoś mi podrzuci link do tego całego Dady? Już drugi raz o nim czytam w przeciągu dwóch dni, a nadal nie wiem kto to. Chociaż o Kominku też usłyszałam daleko po tym jak zabrałam się za bloggowanie :P

    Fajnie się czyta rozmowy z autorami blogów, które odwiedzam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny świetny wywiad i fantastyczne odpowiedzi Moniki. Ja musiałabym godzinami myśleć nad tak spójnymi i błyskotliwymi zdaniami, a wydaje się, że jej przychodzi to naturalnie ;-) Bardzo mi się podoba i już biegnę zajrzeć na jej blog :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wywiad. Monika pisze, że znajomi omijają część jej biblioteczki - ja za to chciałabym, żeby moi znajomi dali na chwilę spokój moim zbiorom, bo niektóre książki czytają zanim ja je przeczytam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz smykałkę do tych rozmów;) Ciekawy wywiad.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wywiad, ze względu na pytania, jak i na odpowiedzi:) Co do: "(...) i nie lubię ludzi, którzy twierdzą, że coś jest głupie, chociaż tego nie czytali/nie widzieli/nie robili" - o tak, mnie to również strasznie irytuje!;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień dobry, chciałem tylko powiedzieć, że zrobiłem sobie screena. To tyle, do widzenia.
    (A kawę pije się bez mleka!)

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem krótko: zazdroszczę Monice takiego hmmm... poukładania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna blogerka, którą lubię i cenię -jak miło poznać ją nieco lepiej! Imponuje mi jej oczytanie i rozeznanie we współczesnej literaturze faktu :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Droga Autorko tego bloga - Czytając ostatnie wywiady dochodzę do wniosku że mamy słabość do tych samych blogerów ;-) O Monice wiedziałam naprawdę niewiele, poza tym, że prowadzi świetnego bloga, na którym zawsze znajdę coś ciekawego, jeśli chodzi o literaturę faktu. Teraz wiem już nieco więcej i bardzo mnie to cieszy :-) Muszę też przyznać, że prawie mi serce ścisnęło z rozpaczy, gdy przeczytałam o ewentualniej "rozdawance książek" w Krakowie. Gdy pomyślę jakie wspaniałości być może zechciałaby oddać... aż myślę o wykupieniu biletu na autobus do Polski ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja na to rozdawanie książek się pisze :) Jak zwykle ciekawy wywiad, czytałam z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
  11. I kolejny fajny wywiad, przyznaje, że tego bloga akurat nie znałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam czytać wywiady, które przeprowadzasz ponieważ każdy z nich jest inny. Chwała Ci za to, że unikasz sztampowych pytań.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Oczywiście, że wersja Dumy z 2005 r. jest dużo lepsza :D
    Moniko! chętnie przyjadę do Krakowa na wielką wymianę książkową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę was, Colin Firth i Matthew Macfadyen? Niebo a ziemia :) Wersja z 2005 ma jedną świetną scenę: kiedy Darcy pomaga Lizy wsiąść do powozu, a potem robi taki ruch ręką... (http://evangelineholland.com/wp-content/uploads/2013/09/Darcy_touches_Lizzie.png)

      Usuń
  14. O, bloga Moniki zdążyłam poznać już jakiś czas temu i jest naprawdę dobry. Fajne jest to, że nie zamyka się na jedną kategorię, a jej nazwa idealnie komponuje się z tym, co robi :)
    Jeśli chodzi o to, dlaczego (zwłaszcza) młodzi ludzie nie czytają, to Monika ma wiele racji. Niektórzy poprzez lektury szkolne, do których przeczytania są zmuszani, rezygnuje z innych książek, bo myśli, że inne również się im nie spodobają. Nawet ja, czytam bardzo dużo, ale jak przyjdzie mi przeczytać lekturę do szkoły, to wzbraniam się rękami i nogami.
    Wywiad rewelacyjny! Bardzo dużo można się dowiedzieć o Monice i...świetne pytania jej zadałaś.
    Do Moniki (o ile to czyta): Oby wszystkie plany i marzenia (nie tylko te związane z blogiem) spełniły się jak najszybciej i abyś dalej prowadziła tego jakże interesującego bloga! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń