Aż posypią się iskry

17:59:00

Źródło: lubimyczytac.pl
Jestem okropnie irytującą osobą. Zamiast kończyć rozpoczęte cykle, ciągle wyszukuję nowe. I po co? Wcale nie są jakieś wybitne. Właściwie to nie są nawet dobre. Nie wiem - robię to, bo mam nadzieję, że w końcu trafię na jakąś perełkę? Raczej nie, bo kiedy w końcu trafiam, to później i tak idę dalej, a do starych przyjaciół już nie wracam. Bądź mądry, pisz wiersze i zrozum Karribę.

Jennifer Estep to kolejna autorka, która pokusiła się o stworzenie serii z obdarzoną paranormalnymi zdolnościami siedemnastolatką w roli głównej. Akcja zakończyła się sukcesem, bo cykl o Akademii Mitu zyskał popularność porównywalną do tej, jaką cieszą się zdjęcia kawy na Instagramie. Tylko czy słusznie?

Ano chyba nie bardzo. Zgodzę się, że Gwen Frost jest całkiem nieźle skonstruowaną bohaterką, niezbyt irytującą i w ogóle raczej mało absorbującą umysł czytelnika - całe szczęście zresztą. Zbyt wnikliwe wgłębianie się w duszę siedemnastolatki może szkodzić zdrowiu. Wiem, bo sama byłam kiedyś w takim wieku. Niemniej jednak jej przygody niczym absolutnie nie wyróżniają się spośród tłumów zabijających dotykiem, podróżujących w czasie i będących ochroniarzami wampirów dziewczyn. Taki tam standard. 

Gwen poznaje historię każdego przedmiotu i każdego człowieka, którego dotknie, dlatego trafia do Akademii Mitu - szkoły specjalizującej się w nauczaniu obdarzonych niesamowitymi zdolnościami potomków Spartan (!) i innych Wikingów. Jest tam zupełnym odludkiem, bo jej dar nijak ma się do darów pozostałych uczniów. Nazywają ją Cyganką i pozwalają zarabiać na życie znajdowaniem ich zagubionych przedmiotów.

Ta szkoła jest więc do kitu - nie oszukujmy się. Jedyna korzyść jaka płynie z uczęszczania do niej to obyckanie z mitologią grecką oraz każdą inną (w tym momencie do głowy napływa mi tylko jedno nazwisko - Parandowski). No i praca w bibliotece. W tym miejscu zamierzam zgrzeszyć przeciwko wszystkim prawdziwym molom książkowym i wyrzec: to jednak trochę mało. 

I tak właśnie można podsumować tę książkę. Czyta się szybko, akcja pędzi jak oszalała, litery są wielkości tych z nagłówka mojego bloga, więc okulary spokojnie można wyrzucić do kosza, a całość okraszona została gadającym mieczem-żartownisiem oraz przypakowanym i odrobinę niegrzecznym chłopcem do pary. Ach... i dużą ilością kolorowych iskier.

6/10

Jennifer Estep: Dotyk Gwen Frost. Dreams, 2012. 

Możesz przeczytać też:

16 komentarze

  1. Mam w planach wszystkie trzy części, ale na cuda się nie nastawiam:) zwyczajnie kusi mnie okładka, chociaż z Twojej recenzji wynika, że wcale nie jest tak źle jak się spodziewam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam książkę na półce, bo panował na nią szał. Ale i tak wygrałam ją w konkursie, więc niech sobie stoi na półce. Siostra przeczytała, jej się podobało. Ale ona ma 13 lat. Ja mam nieco więcej i jakoś nie zamierzam póki co po nią sięgać. Chyba, że coś strzeli mi do głowy i nie będę miała więcej nieprzeczytanych pod ręką ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie trochę powielone. Było już tyle książek i filmów, gdzie ponad przeciętne dzieciaki trafiają do specjalnych szkół, że nie jest to nic odkrywczego. Może z wyjątkiem tych Spartan. To jest nieco szokujące.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyjemne czytadło? W sam raz dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja za seriami w ogóle nie przepadam, bo jak zacznę, muszę skończyć nawet, jeśli czytam gniot...

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, nie dla mnie ta książka raczej...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie jestem przekonana... Z resztą i tak nie zamierzam w najbliższym czasie rozpoczynać żadnych nowych serii dopóki nie skończę już zaczętych.
    Ale recenzja na prawdę świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie takie serie są powielaniem innych. Przykład ? Akademia Wampirów czy Zbuntowana. Nic nowego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki. Poza tym nie wiem komu ufać, bo jedni polecają drudzy odradzają...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przekonuje mnie ta pozycja ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytam kiedyś z ciekawości, nie mój typ literatury, ale dosyć głośny cykl i mam ochotę przekonać się na własnej skórze o tej historii :)Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bardzo lubię panią Estep, ale serii o Gin Blanco nic nie pobije chyba. JEdnak Akademia Mitu i tak przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem, jakoś nie kusi mnie ten cykl.

    OdpowiedzUsuń
  14. Byc moze kiedys przeczytam, poniewaz w swoim czasie ta ksiazka wzbudzala moje zainteresowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tym razem nie jestem do końca przekonana do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak spodoba mi się tom pierwszy (mam jednak co do niego wątpliwości), to zapewne sięgnę po kolejne :)

    OdpowiedzUsuń