Zaskoczyła mnie

11:53:00

Po kilku pierwszych kartkach trochę się bałam, że nie jest to lektura dla mnie. W pewnym momencie dosięgnął mnie kryzys tak wielki, iż miałam poważne obawy, że nie uda mi się skończyć tej książki. Ale udało się. I to wcale nie z takim wielkim trudem, jak się początkowo wydawało.

Główna bohaterka "Ostatniego lata" to pani Z., która choruje na stwardnienie boczne zanikowe (jeśli mnie pamięć nie myli). To okropna choroba. Tyranizuje ciało, umysł pozostawia w spokoju. Na początku chory potrafi się po prostu przewrócić na środku prostej drogi, w stadium zaawansowanym nie może już chodzić ani mówić. Jego głowa funkcjonuje natomiast zupełnie dobrze. Człowiek wszystko widzi, słyszy, może czytać... I chyba właśnie to jest takie koszmarne. Sama bohaterka w którymś momencie przyznaje, że na początku zapewnienia o tym, że jej mózg pozostanie nieuszkodzony uznawała za obietnicę, a dopiero potem zdała sobie sprawę z faktu, że to groźba.

Nie do końca zgodzę się ze zdaniem na odwrocie okładki, które głosi, że "czytelnikowi ani na chwilę nie dane jest zapomnieć, że pani Z. jest chora". Dla mnie ten fragment (autorstwa włoskiego krytyka literackiego, Marino Sinibaldiego) brzmiał zupełnie niezachęcająco. Znacie mnie już trochę i wiecie, że mam problem z książkami przygnębiającymi, bardzo poważnymi czy smutnymi. Zazwyczaj źle mi się je czyta, a jeszcze gorzej o nich pisze. Może dlatego właśnie podeszłam do tej lektury z dystansem. Szybko jednak okazało się, że w żadnym razie nie mogę zgodzić się z panem Sinibaldim. Lwia część tej niezbyt obszernej książki to wspomnienia pani Z. z czasów jej dzieciństwa, młodości, dojrzałości i nie ma w nich mowy o chorobie.

Muszę przyznać, że główna bohaterka niesamowicie przypadła mi do gustu. To niebywale ciekawa kobieta z fantastycznym wręcz poczuciem humoru, którego podstawą jest dość oryginalny, przedwojenny charakter. Jej życie było bardzo ciekawe w swojej normalności. Dosłownie nie mogłam oderwać wzroku od książki przy okazji jej opowieści. Niestety poziomu nie trzyma tak zwany narrator wszechwiedzący. Zdaje się, że jest jakimś niespełnionym filozofem... niespełnionym, nudnym filozofem na dodatek.

Książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie wiem w czym rzecz. Generalnie nie mam zwyczaju nawet czytania czegoś takiego, a co dopiero chwalenia. Właściwie nie wiem nawet, dlaczego poprosiłam o tę akurat pozycję panią Dorotę z Wydawnictwa M... a tu proszę, taki suprajs. 

Cesarina Vighy: Ostatnie lato. Wydawnictwo M, 2011. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M

PS. Mały konkurs urodzinowy wciąż trwa. Szczegóły tutaj

Możesz przeczytać też:

16 komentarze

  1. Książkę czytałam jakiś czas temu i przypadła mi do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam i nawet zrecenzowałam : )
    Bardzo mi się podobała.

    Pozdrawiam, obserwuje i zapraszam do siebie.
    http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w sumie troszkę boję się takich smutnych książek, ale czasami warto coś takiego przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. O i jeszcze wspomnę: widziałam w zakładce 100 tytułów BBC i tam był "cień wiatru" Zafona - Jeżeli chcesz przeczytać to wybierz się do biedronki - jest teraz po 8 zł ^^ ( Jeat też kilka innych ciekawych książek).

    OdpowiedzUsuń
  5. Na mnie ksiazka nie wywarła az takiego wrazenia, ale ciesze sie, ze tobie sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy opis, ładna okładka i zaskoczony recenzent, to zachęca do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, bardzo refleksyjna lektura. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może mnie też ta książka pozytywnie zaskoczy :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ją znajdę to może już dziś zacznę czytać, zachęciłaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. O nie, o chorobach to ja nie czytam, nawet czytając takie wpisy, dostaję gęsiej skórki. Zbyt długo leżałam w szpitalu, by sięgać po tego rodzaju książki.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się za nią rozejrzeć w takim razie :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, ze książka okazała się dla Ciebie miłym zaskoczeniem :) mam nadzieję, że na mnie również zrobi dobre wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja jakoś nie moge sie do niej przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze, że ta książka nie jest taka zupełnie przygnębiająca, bo nawet w obliczu śmierci można przypominać sobie najlepsze momenty z naszego życia :) Też tak czasem mam, że początek i opis trochę mnie zrażają do lektury, a potem jestem pozytywnie zaskoczona - lepiej tak niż odwrotnie :))

    OdpowiedzUsuń