Wampiry z ochroną

17:33:00

Źródło
Mam irytujący zwyczaj rozpoczynania różnych książkowych serii i porzucania ich zaraz po przeczytaniu pierwszego tomu. Przypuszczam, że ta moja przypadłość wynika z wrodzonego bałaganiarstwa. Nawet sobie nie wyobrażacie jaki chaos panuje obecnie w mojej biblioteczce. Pierwsza część tego, pierwsza część tamtego... Sytuacja zdecydowanie osiągnęła stan krytyczny. W ramach akcji jej ratowania sięgnęłam po drugi tom cyklu „Akademia wampirów”.

Richelle Mead to była amerykańska nauczycielka, która na seriach fantasy adresowanych do młodzieży zdążyła już dorobić się całkiem pokaźnej fortuny. A przynajmniej tak podejrzewam, bo niestety nie widziałam jej zeszłorocznego zeznania podatkowego. W każdym razie pani Mead pisze, i to pisze dużo.

Tym razem stworzyła opowieść o dalszych losach Rose Hathaway, dampira szkolącego się w obronie wampirów przed strzygami – bezlitosnymi potworami w niepozornych ludzkich skórach. Jak się okazuje zawarły one ostatnio niepokojący sojusz z człowiekiem. Tego jeszcze świat nie przerabiał, dlatego potrzebna jest nowa koncepcja walki z wrogiem.

Powiem wam, że czytając takie książki człowiek tęskni za starymi, dobrymi i przede wszystkim krwiożerczymi wampirami. Rękę sobie daję uciąć, że Dracula Brama Strokera zjadałby trzy strzygi na samo tylko śniadanie. Co ja piszę – nawet święty Edzio ze „Zmierzchu” dałby radę jednej dziennie. A wampiry pani Mead nie mogą. Czekają aż bestie zostaną unicestwione przez ich prywatnych ochroniarzy. Wygodnictwo na poziomie hard, czyż nie?

W książce poza Rose pojawiają się też inne postaci znane z poprzedniego tomu – Lisa, Christian i oczywiście Dymitr. Ten sam, który mówi z seksownym, rosyjskim akcentem. Tak, drodzy czytelnicy, doczekaliśmy czasów, w których to zwroty „rosyjski akcent” i „seksowny” występują w tym samym zdaniu. No cóż, jak tylko usłyszę o miłym i uczciwym Cyganie to uroczyście ogłoszę, że nic na świecie nie może mnie już zaskoczyć.

Przyznaję jednak, że książkę czyta się szybko i raczej przyjemnie, zwłaszcza że jej styl uległ nieznacznej poprawie w stosunku do poprzedniego tomu. Rose co prawda jest mocno denerwującą postacią, a akcja nie toczy się w jakimś zawrotnym tempie, ale cała ta opowieść ma swój urok. Wobec tego mogę tę lekturę polecić niezbyt wymagającemu czytelnikowi, który lubi fantastykę i młodzieżówki. Wszyscy inni będą z pewnością rozczarowani. Chyba że pociąga ich rosyjski akcent :)

Richelle Mead: W szponach mrozu. Nasza Księgarnia, 2010. 

Akademia Wampirów 2 W szponach mrozu - CYFROTEKA.PL

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Niestety, nie dla mnie :/ Odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. DO tej serii akurat mnie nie ciągnie :D a bur... tzn. bałagan to ja mam w szafie! tam sie nie da utrzymac porzadku! :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie dla mnie, jakos do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  4. no coz...lubie wampiry, ale ta pozycja do mnie nie przemawia...

    OdpowiedzUsuń
  5. Temat wampirów, to raczej nie dla mnie. Może kiedyś... :))

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie taki bałagan w seriach ma mąż. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio mam jakiś uraz do wampirów i chyba sobie odpuszczę. Lubię za to wampiry Magdaleny Kozak : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Rosyjski akcent mnie raczej nie pociąga, więc sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam, ale jakoś nie dla mnie :) ogólnie temat wampirów juz mnie bardziej drażni niz interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja rozpoczęte serie staram się kończyć, ale czasem musze odpuścić na jakiś czas ich kontynuacje. Ta jest przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam chyba tylko pierwszą część, za to moja młodsza siostra bardzo lubi tę serię. Jednak przyznam, iż czytało się całkiem przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio jestem na wampirowym odwyku, więc pewnie się nie skuszę :)
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na mojego bloga uzupełnianego o książkowe vlogi:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie, chyba nie dla mnie... jakoś do mnie nie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń