Thriller na lato

13:21:00

Źródło
Zniknięcie kobiety w zaawansowanej ciąży to naprawdę dziwna sprawa. Nikt nie wie co się z nią stało. Po prostu wyszła z klubu, gdzie wybrała się z mężem oraz dwójką ich przyjaciół, i ślad po niej zaginął. Wiadomo tylko tyle, że nie dotarła do pensjonatu, w którym miała nocować. 

Na tę książkę miałam ochotę od momentu, w którym po raz pierwszy o niej usłyszałam. Wylądowała nawet na mojej urodzinowej liście. Lubię kryminały, zwłaszcza dobre. A ten się na taki zapowiadał. Jego fabuła po prostu pobudziła moją wyobraźnię i wiedziałam, że muszę go przeczytać. No i przeczytałam.

Teraz myślę, że trochę za dużo sobie po tej lekturze obiecywałam i dlatego nie jestem nią do końca usatysfakcjonowana. Dla mnie w tego typu książkach cały czas musi się coś dziać. Nie mam ochoty ani cierpliwości czytać przez kilka godzin, że policja nie ma pojęcia co się stało, przeszukała okolicę i nie wie co dalej robić. Kogo to obchodzi? Ja chcę, żeby akcja mnie (o ironio) porwała. Życzę sobie wsuwania literek z prędkością światła po to tylko, aby sprawdzić kto i po co, do cholery, uprowadził tę kobietę (albo dlaczego sama uciekła). Nie chcę ziewać co pięć minut i zastanawiać się, kiedy wreszcie autorka rzuci trochę światła na całą sprawę. 

To całkiem niezły kryminał, naprawdę. Warto docenić świetny pomysł na fabułę i przyzwoite zakończenie (choć niezbyt zaskakujące), ale dlaczego, do diabła, akcja toczy się tak strasznie wolno? Dlaczego przez pół książki (poza samym faktem zniknięcia Agnes Malm) nic się właściwie nie dzieje? Zanudzenie czytelnika to samobójstwo dla autora kryminału. Nawet jeśli poza tym wszystko inne jest na swoim miejscu. Tego typu literatura wymaga trzymania czytelnika w ciągłym napięciu i nie ma od tej zasady żadnych wyjątków. A przynajmniej ja żadnych jeszcze nie znalazłam.

Bohaterowie tej książki też pozostawiają wiele do życzenia. Wszyscy, jak jeden mąż i jedna żona, są raczej z gatunku tych normalnych, mało charakterystycznych i zupełnie pozbawionych jakiejkolwiek wyrazistości. Jak się dłużej nad tym zastanowić, to wszyscy oni są do siebie podobni. Zlewają się w jedną wielką całość.  

Niemniej jednak, tak jak napisałam wyżej, to nie jest zła książka. Czyta się ją dość znośnie, napisana jest bardzo przystępnym językiem, a akcja trzyma się przysłowiowej kupy, toteż nie zamierzam (bynajmniej!) stwierdzać, że należy sobie jej lekturę odpuścić. Wręcz przeciwnie, do przeczytania na plaży nada się doskonale. Nie przeszkodzi w przerwach na kąpiel, nasmarowanie się kremem z filtrem czy zjedzenie rybki z grilla. 

Sofie Sarenbrant: 36 tydzień. Czarna Owca, 2012. 

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Nie przepadam za takimi książkami, nie moje klimaty, więc sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. W tej książce było pełno kwiatków językowych, jakiś mało składnych opisów, mój faworyt - półkula mózgu, która przestała funkcjonować czy jakoś tak :D W sumie podobało mi się tylko to, że autorka skupiła się na wnętrzach postaci. A tak to słabizna. Nie polecam nikomu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chętnie wezmę udział w Twoim wyzwaniu "Czas na Jeżycjadę" . Zaraz w zakładce Twojego wyzwaniu wkleję linki do przeczytanych przeze mnie książek z serii "Jeżycjada" :) Pozdrawiam, Livresland :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama ostatnio poczułam co to znaczy mieć w ręce za bardzo przereklamowaną pozycję. Gdybym o niej tyle nie słyszała pewnie i bardziej by mi przypadła do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od ksiazek z tego gatunku wymagam czegos wiecej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też uważam, że na upał - najlepszy thriller:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobną opinię co do tej książki. Ale jest to dopiero debiut, więc może autorka zaskoczy nas czymś jeszcze :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jest to mój klimat :C

    Pozdrawiam, obserwuje i zapraszam do siebie.
    http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak, nuda w książce tego typu jest największą zbrodnią.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś miałam chęć na tę książkę, ale jakoś mi przeszło.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda mi czasu na coś przeciętnego :) Mam mało czasu na książki, dlatego staram się czytać same perełki :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Wakacyjny thiller? Zapowiadają, że ten tydzień ma być bardzo upalny, to sięgnę po tą książkę, bo na nic "ciężkiego" siły mi nie starczy chyba :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. coś mi się wydaje, że książka by mnie zawiodła, od tego gatunku dużo wymagam :) także na razie sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń