O swoich erotycznych snach nie mówi się szefowi

16:21:00

Źródło
Każdy z nas ma jakieś małe sekrety. Ja na przykład notorycznie płaczę na "Armageddonie" i codziennie przed snem przez półtorej godziny (!) słucham "Hero" Enrique Iglesiasa, co oczywiście jest koszmarnie żenujące. Zdradzam wam to tylko dlatego, że nie widzicie w tej chwili mojej twarzy. Podobnie rzecz ma się z Emmą, główną bohaterką książki "Nie powiesz nikomu?", której autorką jest bardzo popularna brytyjska pisarka, Sophie Kinsella. 

Emma wyjawia wszystkie swoje większe i mniejsze sekrety facetowi siedzącemu obok niej w samolocie. Myśli co prawda, że za chwilę zginie, ale czy to jest jakieś usprawiedliwienie? Zdradza temu gościowi, że miała erotyczny sen ze swoją najlepszą przyjaciółką w roli głównej, że nosi za małe stringi i że właściwie nie wie czy posiada punkt G, więc nie, w tej sytuacji nie wydaje mi się, aby cokolwiek ją usprawiedliwiało :) Zwłaszcza, że wkrótce dowiaduje się, że facet jest jej szefem. A właściwie szefem szefa jej szefa, czyli szefem wszystkich szefów, którego w skrócie nazywa się po prostu właścicielem korporacji. A to pech... 

Sophie Kinsella stworzyła kolejną fajną, nieskomplikowaną historię i dołożyła do niej bardzo sympatyczną bohaterkę. Taką w starym, dobrym stylu Bridget Jones. Zwyczajną dziewczynę, której ta zwyczajność mocno przeszkadza, a która urzeka czytelnika. I nie tylko jego :) 

Czytając tę książkę spokojnie można wyrzucić z głowy całe zło tego świata, wyciągnąć się na leżaku, przygotować sobie drinka z palemką i (w przerwach między przekładaniem kartek) pomalować paznokcie na jeden z tych kolorów o poetyckich nazwach w stylu "turkusowe niebo" albo "soczysta malina". 

Jedyny naprawdę duży minus należy się wydawnictwu Świat Książki za okładkę. Jest po prostu okropna, a ja (w przypadku książek) jestem niestety estetką. Brzydka opakowka przyzwoitej historyjki niesamowicie mnie drażni. Kot (?) ze sztuczną szczęką (?) na różowym tle? Czy ktoś w ogóle mógł wpaść na gorszy pomysł? Nie sądzę. 

Jednak wszyscy szukający niezobowiązującej lektury na długi, letni wieczór powinni być usatysfakcjonowani :)

Sophie Kinsella: Nie powiesz nikomu? Świat Książki, 2005. 

No to teraz wyskakujcie ze swoich małych sekretów... tylko z takich naprawdę wstydliwych! Obawiam się, że Enrique i tak nie przebijecie, ale może uda wam się nieco mnie pocieszyć ;)

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Do czego ta nieszczęsna okładka odwołuje się w książce?

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Muszę sie koniecznie zapoznać z tą książką!
    Boska recenzja : )

    Pozdrawiam, obserwuje i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się nie ujawnię ze względu na to, że za łatwo rozgryźć kim jestem w realu :P Ale opowieść całkiem sympatyczna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka może być fajna, ale okładka... A z tym Hero to naprawdę? ja tego nie słyszałam... lata :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydaje się być ciekawa, więc jeśli kiedyś najdzie mnie ochota na książkę z poza mojego ulubionego gatunku, z chęcią po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka tej książki wydaje mi się strasznie znajoma. Chyba moja mam ma ją w czeluściach swojej domowej biblioteczki :) Mniejsza o to. Gdy czytałam Twoją recenzję uśmiech nie schodził mi z twarzy. Musze koniecznie przeczytać książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może ktoś się zjarał przy projektowaniu tej okładki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie okładka jest beznadziejna :/ w ogóle nie zachęca czytelnika. Wręcz przeciwnie Twoja recenzja!:) Masz bardzo fajny styl pisania.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
    this-is-time-for-a-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka raczej nie należy do tych, które przyciągają czytelnika, lecz po Twojej recenzji sądzę, że jest warta przeczytania.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zainteresowałaś mnie. Okładka rzeczywiście nie za ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasem takie książki są najlepsze na zło tego świata. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przynzam, ze mnie zaciekawiłaś, chociaż trochę mnie przeraża porównanie do Bridget Jones (jak ja jej nie lubię!) :) mimo wszystko poszukam książki w bibliotece, a tą koszmarną koładkę zakryję gazetą :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ha, też ryczę na Armagedonie - wszystko przez to "Don't want to close my eyes..." :)) Książka zapowiada się całkiem zabawnie, chociaż to trochę naciągany zbieg okoliczności, że główna bohaterka opowiedziała o aż takich rzeczach szefowi (nawet jeśli był nieznajomym i nawet w obliczu śmierci, ale co ja tam wiem, nie przeżyłam jeszcze katastrofy lotniczej :)). A tak swoją drogą to okładka rzeczywiście jest tragiczna i aż nie chce się wierzyć, że to książka Świata książki, bo oni najczęściej mają rewelacyjne okładki.

    OdpowiedzUsuń