Historia miłości idealnej

17:45:00

Źródło
Nie dalej jak wczoraj mama zapytała mnie, dlaczego moja walizka zawsze jest taka ciężka. Pewnie znowu wsadziłaś do niej jakieś książki - powiedziała. A i owszem, wsadziłam. Czasem, kiedy przez dłuższy czas żadna lektura naprawdę mnie nie zachwyci i nie porwie, zastanawiam się, czy to co robię w ogóle ma sens... a potem w moje ręce trafia taka książka jak ta, której przedmiotem jest ten tekst i siła do pracy wraca do mnie ze zdwojoną mocą. Wiem, że warto, bo może gdzieś między jednym i drugim przeciętnym tytułem trafi się jakaś perełka. Takie arcydzieła sprawiają, że zapominam o jedzeniu i o spaniu, a chwile w których zamykam książkę i siedzę jeszcze przez chwilę w milczeniu są jednymi z moich ulubionych chwil w życiu.

Dziwne losy Jane Eyre trafiły w moje ręce w wyniku losowania i wcale sobie w tym momencie nie żartuję. W bibliotece trafiło mi się kilka fajnych tytułów, a że mogłam ze sobą wziąć jedynie cztery, stanęłam przed trudnym wyborem. Jako, że w tej materii nigdy nie wymiatałam, postanowiłam zdać się na los i... wyliczankę. Bardzo w moim stylu - nawiasem mówiąc. Przywołałam w myśli jedyną jaką kiedykolwiek znałam i bach. Padło na, między innymi, powieść Charlotte Brontë

Zaczęłam czytać, a potem czytałam, czytałam, czytałam... dobrze, że w sobotę zadzwoniła do mnie przyjaciółka z przypomnieniem, że w niedzielę spotykamy się w Warszawie na meczu, bo (słowo daję!) nie wiem czy bym o tym pamiętała. Książkę skończyłam dokładnie osiem minut przed wyjazdem, całe szczęście, bo nie wiem czy tego dnia byłby ze mnie jakiś pożytek ;)

Byłam tak zachwycona, że po powrocie na deser obejrzałam jeszcze film, a co! Cóż to za wspaniała historia! Jane Eyre jest sierotą, wychowywaną przez niecierpiącą ją ciotkę, która wysyła dziewczynkę do szkoły, gdy ta ma dziesięć wiosen. Jane spędza tam osiem lat - sześć jako uczennica i dwa jako nauczycielka. Potem decyduje się na pracę guwernantki. Daje ogłoszenie w gazecie i zostaje przyjęta do dworu Thorfield Hall, gdzie mieszka mała Adelka, podopieczna właściciela majątku, pana Rochestera. Z czasem pomiędzy panną Eyre i jej pracodawcą rodzi się uczucie, któremu na drodze może stanąć pewna tajemnicza lokatorka domu...

Tak naprawdę ta książka jest po prostu wspaniałą historią o miłości, jednocześnie pięknej i tragicznej. Tak sobie teraz myślę, że ja to chyba jednak jestem romantyczką. Może lekko skrzywioną, ale jednak. Jane i pan Rochester dołączają do zestawu moich ulubionych literackich par, zdecydowanie. To fantastyczne postacie. Ona jest dobra i skromna, ale z charakterem, on zmaga się z duchami przeszłości. Kochają się miłością niemal idealną: na zmianę wspierają się, dręczą, całują i wzbudzają zazdrość - ona jego, on jej. Ich rozmowy są inteligentne, zabawne, przebiegłe, a czasem nawet złośliwe. Jak ich nie polubić? Jak im nie kibicować?

Chcę trafiać na większą ilość takich książek! Czyżby to klasyka mnie tak pociągała? W ciągu ostatniego roku porwały mnie też Wichrowe wzgórza i Przeminęło z wiatrem, więc chyba coś w tym jest. A może to zwykły przypadek? Sama już nie wiem, a chcę wiedzieć, bo gdybym miała jakąś wskazówkę, jakiś klucz, który powiedziałby mi gdzie szukać, żeby znaleźć, byłabym bardzo, bardzo szczęśliwa.

Dziwne losy Jane Eyre to cudowna książka!

Charlotte Brontë, Dziwne losy Jane Eyre, Oxford Educational, 2009.

Jane Eyre. Autobiografia - CYFROTEKA.PL

Możesz przeczytać też:

10 komentarze

  1. Problem ciężkich walizek wypełnionych książkami łatwo można rozwiązać czytnikiem. Tyle książek w jednym miejscu! :-)
    "Dziwnych losów Jane Eyre" nie czytałam, ale nieustannie mam tę książkę w planach. Za to oglądałam film i również bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Profesor" spodobał mi się, a "Dziwne losy Jane Eyre" wydają się jeszcze lepsze... Książka znajduje się na mojej liście "must read", zatem z pewnością przeczytam ją.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tym komentarzem "pewnie znowu wsadziłaś jakieś książki" to jakbym moją rodzinę słyszała :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach tą książkę, chociaż te historie z epoki średnio mi podchodzą. Wyjątkiem jest "Przeminęło z wiatrem", ale to absolutne arcydzieło, więc nie ma się czemu dziwić :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja recenzja tak mnie zachęciła, że już dziś idę jej poszukiwać ;) Też chce być (w końcu) tak mocno wciągnięta! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie ostatnio porwały Anna Karenina i Przeminęło z wiatrem . Co do problemu ciężkich walizek od jakiegoś czasu myślę o czytniku, ale nie jestem jeszcze przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  7. A, są wakacje to przeczytam :)
    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę nadrobić zaległości na polu sióstr Bronte :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja opinia mnie powaliła, koniecznie musze sie zapoznac :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie muszę nadrobić zaległości i zapoznać się z twórczością tej pisarki :-)

    OdpowiedzUsuń