Dalsze losy Karriby w świecie harlequinów pani Probst

17:41:00

Źródło
Ładne buty przyciągają mój wzrok mimowolnie - również te noszone przez książkowych bohaterów. Z tej oto przyczyny siedzę właśnie przed komputerem, zastanawiając się nad swoim stosunkiem względem botków z krokodylej skóry u faceta i... * trzy minuty później * ... po krótkim namyślę dochodzę do wniosku, że mężczyzna noszący takie obuwie musi być albo oryginalną personą, w stylu znanego projektanta mody, albo Włochem. I tak się składa, że mam rację - Michael Conte (pardon - hrabia Michael Conte) w istocie Włochem jest.

Pamiętam, że obiecałam podzielić się swoimi wrażeniami po lekturze Małżeńskiej pułapki, a więc młodszej siostry Układu doskonałego. Tym krótkim tekstem tę obietnicę spełniam. 

Bohaterami kolejnego harlequina pióra Jennifer Probst są, doskonale znani z części pierwszej, Maggie Ryan i wspomniany już właściciel butów z krokodyla, hrabia Conte. Nadal jest słodko, naiwnie i bardzo nieprawdopodobnie, niemniej jednak odrobinę ciekawiej niż w przypadku duetu Aleksa&Nick. 

Wszystko za sprawą ludzi. Maggie jest cenionym fotografem, osobą raczej zdecydowaną, raczej ładną i raczej modną, a takie bohaterki (nie wiedzieć czemu) lubię po stokroć bardziej niż rozlazłe emocjonalnie kobietki, które zazwyczaj nie wiedzą czego chcą. Michael natomiast jest nieco mniej fajny, ale w ostatecznym rozrachunku okazuje się znośny. 

W związku z powyższym podczas lektury tej książki nie napadały mnie żadne stany okołodepresyjne, nie miałam ochoty popełnić harakiri ani zrobić niczego równie głupiego. Mam nadzieję, że to oznacza tendencję zwyżkową w twórczości pani Probst.

Jennifer Probst: Małżeńska pułapka, Akapit Press, 2013. 

A jakie jest wasze zdanie na temat formacji skóra krokodyla + botki + facet? ;) 

Możesz przeczytać też:

10 komentarze

  1. Harlequiny, a nawet zwykłe romanse to absolutnie nie moja działka. Ale facet w botkach z krokodylej skóry to definitywnie albo artysta albo Włoch. Ewentualnie Krakowianin mieszkający przy Rynku, ale to podchodzi pod "artystę" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam twórczości tej pisarki, ale obecność faceta w botkach z krokodylej skóry nieco mnie od niej odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka raczej nie dla mnie. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Probs na pewno bardzo się z tego ucieszy, że jej twórczość nie wywołuje już takich odruchów :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ukrywam, że czekałam na Twoją opinię o tej książce :D ja nadal walczę ze sobą i nie wiem, czytać, czy nie czytać? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacytuję ciebie - można przeczytać, ale po co? :)

      Usuń
    2. Chyba się na nią nie skusze, poza tym nie ukrywam, że romanse to nie jest mój ulubiony gatunek książek :)

      Usuń
  6. Hmm... facet w botkach z krokodylej skóry to dość oryginalne połączenie, które mnie zdecydowanie nie zachęca, a i romanse nie są moim ulubionym gatunkiem, dlatego też lekturę tej książki sobie podaruję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. harlequiny z niewiadomych powodów odpychają mnie od siebie :)

    OdpowiedzUsuń