Była sobie dziwna książka...

12:12:00

Źródło
W szufladzie swojego biurka trzymam najróżniejsze rzeczy. Znajdzie się tam między innymi kilka wypisanych długopisów, stare pocztówki, zaproszenia, bilety, garść spinaczy i paczka papierosów „na czarną godzinę”. Po odłożeniu na półkę Wielkiego Gatsby’ego miałam ochotę sięgnąć po to ostatnie, bo książka sponiewierała mnie niemiłosiernie.

Czasem mam wrażenie, że niektórzy pisarze w momencie tak zwanego procesu twórczego bywają nie w pełni władz umysłowych. Jedno zdanie jakoś dziwnie nie pasuje do drugiego, dialogi wyzute są z jakiejkolwiek logiki, a odpowiedzi na pytania wydają się całkowicie pozbawione sensu i jakby nie na miejscu. Jak inaczej można to wytłumaczyć? Alkohol albo narkotyki, bezwzględnie.

Z ciekawości zerknęłam do życiorysu pana Fitzgeralda, a tam stoi wyraźnie: problemy z alkoholem, niezborność (?) psychiczna żony. Chcielibyście widzieć mój triumfujący uśmieszek w momencie, w którym przez oczy prześliznęły mi się te zdania. I jeszcze jedno – zgadnijcie jak skończył... 

Ale mniejsza o niego. Przejdźmy do jego książki. Jej głównym i tytułowym bohaterem jest Jay Gatsby, bogacz, który umila czas okolicznym mieszkańcom wydając dla nich liczne przyjęcia. Kilka lat wcześniej, kiedy jeszcze był biednym żołnierzem, zakochał się z wzajemnością w pięknej Daisy. Ta, nie mogąc doczekać się jego powrotu z wojny, wyszła za innego. Teraz Gatsby pragnie ją odzyskać. Kupuje dom z widokiem na jej posiadłość, zawiera znajomości z jej znajomymi i zaczyna działać.

Fitzgeraldowska Daisy jest niestety głupia jak gęś (nie obrażając gęsi), pusta jak moja głowa przed egzaminem z języka staro-cerkiewno-słowiańskiego i bezmyślna jak ci, którzy po pijaku wchodzą do morza, udając, że nie widzą w nim czerwonych boi. Natomiast sam Gatsby przypomina człowieka obłąkanego, co jeszcze może dałoby się znieść, gdyby w parze z tym nie szła jego kompletna ślepota i naiwność. 

Niby nic niezwykłego, prawda? A jednak ta książka jest jedną z TYCH książek, więc chyba musiała kiedyś wywrzeć na kimś spore wrażenie. Czym? Nie mam pojęcia. Mnie specjalnie nie przypadła do gustu, acz (trzeba przyznać) jej tematyka jest godna uwagi. Kult pieniądza był problemem lat 20. XX wieku i wiecie co? W latach 20. XXI wieku również nim będzie. To temat wiecznie aktualny, po prostu.

Dawno już miałam rozprawić się z tą niezbyt obszerną lekturką, ale jakoś nigdy nie było mi z nią po drodze. Całe szczęście z pomocą przyszli mi filmowcy i wprowadzili do kin kolejną ekranizację tej słynnej książki. Chcąc obejrzeć Leosia w roli Gatsby’ego, musiałam się spiąć i przerobić te 238 stron, gdyż z zasady najpierw czytam, a dopiero potem oglądam. Polecać nie polecam, zniechęcać nie zniechęcam, bo z całą pewnością mogę stwierdzić tylko jedno - to dziwna książka.

F. Scott Fitzgerald: Wielki Gatsby. Rebis, 2013.

Wielki Gatsby - CYFROTEKA.PL

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Hm... w pełni się z tobą zgadzam.

    Pozdrawiam, obserwuję i zapraszam do siebie.
    http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest to bardzo bardzo dziwna książka, to fakt. Troszkę nie rozumiem jej fenomenu, ale może Amerykanie nieco inaczej ją odbierają w porównaniu do Europejczyków i stąd wynika to uwielbienie.
    Ja również przeczytałam książkę, bo chciałam obejrzeć Leosia (:D) w ekranizacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tym alkoholizmem i narkotykami to tak jak u muzykow. Potrafie czasem powiedziec " jak pisal te piosenke to byl na haju" i trafiam:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się ta książka podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja natomiast mam całkowicie odmienne zdanie odnośnie powieści Fitzgeralda. Według mnie to najlepsza książka, jaką dane mi było do tej pory przeczytać. Każdy jednak poszukuje w literaturze czegoś innego. Osobiście namiastkę swoistej utopijności znalazłem pośród melancholijnych fraz uwitych przez kronikarza epoki jazzu. Mimo wszystko rozumiem, że można się na "Wielkim Gatsbym" niemiłosiernie zawieść. Taka już po prostu jego natura. Dziwna natura.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez mam zasadę, że najpierw czytam książkę, a później oglądam. Niestety, wtedy często film rozczarowuje..Tym razem chyba zrobię wyjątek i najpierw zobaczę film, a później zdecyduje czy w ogóle czytać książkę, bo nie czuję się zachęcona ;P)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam książkę jakieś 20 lat temu, ciekawe jak teraz bym ja odebrała, może do niej powrócę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w domu egzemplarz tej książki. Czeka cierpliwie na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka leżakuje na mojej półce już dobre 2 lata, jak nie dłużej :P Podoba mi się to, że budzi skrajne emocje i jestem ciekawa jak sama ją odbiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książki nie czytałam, ale oglądałam film w kinie i spodobał mi się :) livresland

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam zupełnie, ale jakaś taka nie w moim stylu. /Blask-Książek

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam, ale kiedyś miałam podobne odczucia przy urban-fantasty ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pragne przekonac sie na wlasnej skorze co napisal tam autor :)

    OdpowiedzUsuń