Ciekawe to były czasy

18:02:00

Źródło
Gabrysia Borejko ma problem. Jej mama niespodziewanie ląduje w szpitalu, a ojciec pozostaje w trwałym oderwaniu od rzeczywistości. Trzema młodszymi siostrami ktoś musi się zajmować, a ona zdecydowanie nie ma ku temu predyspozycji. Jakby tego było mało, wredna sąsiadka nie daje jej spokoju, a kolega Janusz Pyziak, który pewnego dnia łaskawie zwrócił na nią swoje stalowe spojrzenie, okazuje się być poligamistą.


Uwielbiam Jeżycjadę i jest to rzecz powszechnie wiadoma. Co prawda Kwiat kalafiora nigdy nie plasował się w czołówce moich ulubionych części tej serii, ale muszę przyznać, że to niezwykle sympatyczna lekturka. Czasy głębokiego PRL-u, w sklepie nie można dostać zwykłego kakao (!), a jednak klimat wydaje się całkiem fajny. Młodzież nie spędza całych dni przed komputerami, bo takowych w ogóle nie posiada i jeszcze długo posiadać nie będzie. Zamiast tego zakłada różne grupy i w tychże prowadzi pasjonujące dyskusje. To czasy, w których w niedzielę panowie zakładali koszule i krawaty, a panie najlepsze spódnice. Czasy, w których posiadanie samochodu wywoływało zazdrosne spojrzenia sąsiadów i w których nauczyczyciele uchodzili za jedną z najbardziej szanowanych grup zawodowych. Choć pewnie zabrzmi to dziwnie, a może i nieco kontrowersyjnie, żałuję, że nie mogłam przeżyć ani jednego dnia w takiej rzeczywistości. Zapewne inaczej bym się na ten temat wyrażała, gdybym urodziła się (na przykład) w 1970 roku, ale cóż... nie urodziłam się. 

Polecam Kwiat kalafiora wszystkim, którzy tak jak ja mają ochotę na małą wycieczkę do Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oraz na kawałek naprawdę porządnej literatury młodzieżowej.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czas na Jeżycjadę

Małgorzata Musierowicz
Kwiat kalafiora
Akapit Press
1981

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Chciałoby się kiedyś całą Jeżycjadę przeczytać, tylko czasu brak :(

    OdpowiedzUsuń
  2. To mnie nostalgia teraz wzięła i chyba nie obejdzie się bez przeczytania ponownie którejś z książek z Jeżycjady! To były czasy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Jeżycjadę i koniecznie muszę sobie co nieco przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. LUBIĘ. UWIELBIAM. KOCHAM. ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżycjadę bardzo lubię. Chociaż, muszę się przyznać, ale dopiero jestem na "Brulionie". Pierwszy raz czytam Jeżycjadę. Muszę nadrobić te rażące braki!
    "Kwiat kalafiora" bardzo miło wspominam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o.. pamiętam jak się w tym zaczytywałam :d

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawno temu czytałam. Mam wielki sentyment do Jeżycjady.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje pocztatki czytania ksiazek łącze z ta autorką :)

    OdpowiedzUsuń
  9. KOCHAM calutką Jeżycjadę. Jedna z tych serii o której się nigdy nie zapomina ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nigdy się nie pokusiłam na przeczytanie Jeżycjady, czuję, że dużo straciłam :)
    Może jeszcze kiedyś braki z młodzieńczych lat nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam, ale może kiedyś sięgnę, muszę się w końcu zapoznać z większą ilością książek Małgorzaty Musierowicz!

    PS Obserwuję i zapraszam do mnie. : )

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspominam z przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń