Wampiry, part 198672415463247

19:34:00


Akademia wampirów chodziła za mną już jakiś czas, więc (próbując zapomnieć, że to kolejna młodzieżówka!) ruszyłam na przeszukiwanie półek. Po drodze wymyślałam sobie od idiotek, bo wiele mogę zrozumieć, naprawdę, ale żebym miała ochotę na książkę, która nosi taki tytuł? Akademia wampirów, seriously?


Źródło
Pani Richelle Mead to dla mnie autorka kompletnie anonimowa i przed sięgnięciem po tę  lekturę nie byłam w stanie niczego sensownego na jej temat powiedzieć. Zresztą, nie za bardzo się to zmieniło, bo za wertowaniem notek biograficznych nie przepadam. Tak już mam, że nie za bardzo obchodzi mnie kto, gdzie i kiedy coś napisał. Ważne, że napisał. Obawiam się, że trudno będzie to zmienić.

Ale, ale, przejdźmy do rzeczy. Mamy sobie Rose i jej przyjaciółkę Lissę, która jest wampirzą księżniczką (tak, wampirzą księżniczką). W świecie w którym obie żyją istnieją strzygi, które  od czasu do czasu lubią sobie zapolować na wampirka. W takiej sytuacji do akcji wkracza dampir, czyli prywatny ochroniarz wampira. Jego zadaniem jest uratowanie swojego krwiopijcy. Całe życie jest do tego przygotowywany, więc raczej niewskazane jest popełnianie jakichkolwiek błędów. Taki właśnie układ łączy (a w każdym razie w przyszłości ma łączyć) Rose i Lissę. Każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa (nawet jeśli strasznie banalnie to brzmi), razem też tworzą interesującą parę. Rose musi chronić swoją przyjaciółkę przed nieznanym przeciwnikiem i... przed nią samą. Do pomocy jej zostaje oddelegowany przystojny i tajemniczy (a jakże) Dymitr.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
Czytam Fantastykę.
Jeśli myślicie, że Rose zakocha się z wzajemnością w Dymitrze, ale nie będą mogli być razem to heloł, macie rację. Obiecuję to teraz, ale przed lekturą też mogłabym to zrobić. Ach, te młodzieżówki - są takie przewidywalne... a ja nadal je czytam. Nie wiem, to chyba jakiś kryzys wieku średniego czy coś, bo zamiast sięgać po coraz ambitniejsze książki, działam zupełnie odwrotnie. Strach pomyśleć za co zabiorę się w okolicach czterdziestki. I o co chodzi z tymi siedemnastolatkami? 90% bohaterek tego typu książek jest w tym wieku. Ktoś powinien to zbadać... a może już zbadał i uznał, że tak sprofilowane będą się najlepiej sprzedawały, nie wiem. 

Książkę napisano kiepskim językiem (niestety), ale (o dziwo) czyta się to całkiem znośnie. No i wciąga, cóż poradzić. Męczysz i męczysz aż skończysz, bo inaczej się nie da. Jesteś zainteresowany tym, co się wydarzy w następnych tomach i rzucasz cholerami w lustro, bo prawie nienawidzisz samego siebie. Powiem wam - fajna książka, ale martwię się o siebie. 

Ma ktoś namiary na dobrego psychologa?

P.S. Jeśli kiedyś poproszę o namiary na psychiatrę, każcie mi zamknąć bloga, błagam. 

Możesz przeczytać też:

7 komentarze

  1. Podejdź do tego jako do miłego odstresowywacza i nie martw się o swoje zdrowie psychiczne, wszystko z Tobą w porządku :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak pójdziesz na wizytę to zabierz mnie ze sobą bo mam tak samo! równiż podejrzewam u siebie jakiś kryzys związany z upływajacymi latkami. A Twoja recenzja świetna :D uśmiałam się :D

    OdpowiedzUsuń
  3. haha, ubawiłam się podczas czytania :D jeśli zaś o samą książkę chodzi to próbowałam, przebrnęłam przez jakieś 30, 40 stron, po czym stwierdziłam, że za cholerę nie odnajduję się w świecie strzyg i morojów.. może kiedyś zrobię drugie podejście;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja i wampiry nie lubimy sie, wiec nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsza cześć jest świetna, ale niestety inne (jak to w świecie wampirów bywa)niezmiernie nudne...

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka mnie prześladuje! Po Twej recenzji wzrósł u mnie apetyt na nią :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Osobiście uwielbiam Richelle Mead, ale AW jeszcze nie czytałam. Mimo wszystko z pewnością nadrobię. Chcę się przekonać na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń