Strategia obniżania oczekiwań

17:25:00

Pokusiłam się o przeczytanie kontynuacji Kwiatów na poddaszu, bo przypomniałam sobie, że byłam jej ciekawa. Zachęcił mnie pierwszy tom przygód rodzeństwa Dollangangerów i stosy waszych negatywnych recenzji. Nic nie kręci mnie tak bardzo jak: a) czytanie opinii hiperoptymistycznych i b) śledzenie powolnego, wyrafinowanego wdeptywania jakiejś książki w naszą piękną, polską ziemię.

Źródło
Tak więc Cathy, Chris i Carrie uciekają wreszcie od ciemiężycieli, którymi okazały się ich własne: matka i babka. Chcą zacząć nowe życie i spełnić swoje marzenia. Mają przy tym dużo szczęścia, bo już na początku swojej drogi trafiają pod opiekuńcze skrzydła doktora Paula i jego gospodyni. Chris może zostać lekarzem, Carrie ma szansę na namiastkę normalnego życia, a Cathy na przygotowanie się do kariery primabaleriny i, w wolnych chwilach, dokładne zaplanowanie zemsty na matce, która tak bardzo skrzywdziła ją i jej rodzeństwo. 

Akcja książki była ciekawa niczym końcówka ostatniego meczu Realu z BVB, a stopień skomplikowania osobowości bohaterów można porównać tylko i wyłącznie z niektórymi polskimi procedurami prawnymi. Płatki na wietrze czytało się w tempie, w którym japoński pociąg o przepięknej nazwie JR-Maglev MLX01 pokonuje 2000 kilometrów, język był prosty jak przysłowiowa budowa cepa, a okładka tak piękna, że przy niej nawet uroda Mirandy Kerr wydaje się przeciętna. Virginia Cleo Andrews naprawdę zrobiła wszystko co mogła, aby uczynić z tej książki Dzieło przez duże "D". I co? I nic.

Teraz, siedząc sobie gdzieś na chmurce, może wychodzić z siebie i stawać obok za każdym razem kiedy widzi niepochlebną recenzję Płatków na wietrze. Może się oburzać, że to niesprawiedliwe i że generalnie gdzieś ma tych wszystkich przeklętych pismaków, ale prawda jest taka, że sama jest sobie winna. Nie byłoby problemu, gdyby wcześniej nie napisała Kwiatów na poddaszu. Nikt nie zachwyciłby się historią czwórki rodzeństwa zamkniętego w pokoju przez ponad trzy lata, nikt nie zastanawiałby się nad poczynaniami ich matki, nikt też nie wytrzeszczałby oczu czytając o damsko-męskiej miłości rodzącej się pomiędzy bratem i siostrą. To wszystko by nie zaistniało, a autorka mogłaby w dowolnych ilościach produkować naprawdę dobre książki. Historia potoczyła się jednak inaczej - pani Andrews stworzyła Kwiaty na poddaszu i w momencie, w którym ta pozycja ujrzała światło dzienne, jej życie  zawodowe uległo zmianie. Miała tylko jedną możliwość uniknięcia pełnych rozczarowania jęków czytelników, kończących przygodę z jej twórczością z okresu "po końcu świata" - pisać porywająco, szokująco, wciągająco, z częstymi przebłyskami geniuszu. Niestety moim zdaniem to jej się nie udało. 

Płatki na wietrze w żadnym aspekcie nie wytrzymują porównania z Kwiatami na poddaszu, chociaż to kawałek naprawdę niezłej literatury. Wszystko w niej wydaje się banalne, niewłaściwe, bezsensowne i głupie. Czym dalej w las, tym gorzej - z każdą przeczytaną stroną rozczarowanie jest coraz większe i żadne argumenty, nawet najbardziej racjonalne, nie są w stanie tego zmienić.

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Moim zdaniem trzecia czesc jest lepsza.
    Przeczytalam wszystkie i nie czulam sie rozczarowana, bo wiedzialam po lekture z jakiej polki siegam. Chcialam tez dowiedziec sie na czym polega fenomen tej serii.
    Ostatnia czesc, a wlasciwie chronologicznie pierwsza, duuuzo slabsza od reszty i juz dokonczona przez innego pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj doszedł do mnie zakup, czyli "Ogród cieni" - ostatnia część sagi. Tym sposobem posiadam całą sagę, więc wypadałoby zacząć ją czytać. Boję się tej tendencji spadkowej, o której nieraz czytałam, ale zobaczę, jakie będą moje wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam żadnej książki z tej serii - książki wciąż przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie same minusy i raczej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie moja bajka, poza tym w ogóle mnie ta seria do siebie nie przyciąga

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka to jakiś koszmarek... Fatalnie ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się czasem głupotą odcinanie kuponów od dobrej książki. Jak Andrews napisała świetne "Kwiaty na poddaszu" - trochę mroczne, niedopowiedziane - trzeba było tak zostawić, a nie ciągnąć niemiłosiernie dalej. Sama milej wspominam książki, które pozostawiły mnie w uczuciu niedosytu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam pierwszej części. Ale mam cały czas w planach. Szkoda, że ta część nie przypadła Ci do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowicie zawiodłam się na "Płatkach na wietrze", nawet nie ma co porównywać tej części do genialnego pierwszego tomu. Na pocieszenie powiem jedynie, że kolejne części są nieco lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam te ksiązki w pdfie, i w wakacje pokuszę się o ich lekturę. Na razie nie mam czasu :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj to się już na pewno nie skuszę, książki w które pozostawiają w czytelniku uczucie rozczarowania i marnowania czasu, kompletnie mnie nie zachęcają. Zawsze po ich lekturze u ubolewam nad straconymi godzinami :))

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja właśnie czytam Kwiaty na poddaszu i niestety jak na razie czuję jedynie rozczarowanie... ;/ raczej po kolejne części nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń