Karriba na walizkach: Lwów (2)

21:05:00

Dzisiaj ostatnia już część relacji z mojej niedawnej wycieczki do Lwowa. Poprzednie fragmenty możecie znaleźć klikając tutajtutaj i tutaj

Po szaleństwach nocy jakoś wyjątkowo trudno było zebrać się w sobie i zaliczyć wcześniej zaplanowane na ten dzień atrakcje, ale ostatecznie, po chłodnym prysznicu i podjęciu próby zjedzenia śniadania, udało się. 

Motywacja do zebrania się w sobie była spora i wyglądała mniej więcej tak:


Arena Lwów - chyba nie sądziliście, że będąc w pobliżu mogłabym pominąć taki obiekt? Oczywiście, że bym nie mogła. 







Z moim szczęściem należało się spodziewać wszystkiego, a więc na przykład tego, że w tym właśnie wiekopomnym momencie wysiądzie mi aparat. Nie spodziewałam się, dlatego wszystkie zdjęcia zostały zrobione telefonem. No cóż, życie. Ale co sobie pobiegałam śladami Cristiano Ronaldo i Mesuciątka, to moje ;)

Następnie udaliśmy się na inny "eurowy" obiekt, to jest... na lotnisko. Nie pytajcie po co. Długa i mało ciekawa historia :)


A stamtąd już prosto na Cmentarz Łyczakowski. 









Niestety w trakcie zaczął padać deszcz i zrobiło się średnio przyjemnie. Pojechaliśmy więc do opery. Zgodnie z naszymi przewidywaniami w środku okazało się znacznie cieplej niż na zewnątrz. 



Następnie udaliśmy się napełnić nasze żołądki, które po porannym odmówieniu jakiejkolwiek cięższej strawy, oznajmiły wreszcie stan tak zwanego gastro. 


Po czym to z żalem w sercu opuściliśmy Lwów. Po drodze do granicy zahaczyliśmy jeszcze o Żółkiew.





Na granicy naturalnie zostaliśmy skierowani na kontrolę indywidualną. Chyba wydaliśmy się podejrzani :) W sumie... sama siebie też bym tam skierowała ;) Generalnie wycieczka była bardzo fajna. Lwów mnie kompletnie zaskoczył. Wiecie, jestem dzieckiem popkultury, wychowanym w bezwarunkowej miłości do zachodu, a tu taka miła niespodzianka. Na wschodzie też jest życie :) 

Możesz przeczytać też:

4 komentarze

  1. Ależ Ci zazdroszczę. To prawda, że na Wschodzie również można znaleźć ciekawe miejsca do odwiedzin.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała podróż! zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajnie miałaś! Ja prawdopodobnie w wakacje nad nasze polskie morze, ale może w przyszłym roku (lub za dwa lata) ziści się plan wycieczki szkolnej do Włoch! Ale się cieszę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tego Lwowa to Ci potwornie zazdroszczę ;)))

    OdpowiedzUsuń