Dobrze jest mieć nerkę...

17:52:00

...a jeszcze lepiej dwie. Uwierzcie, mam obie i bardzo mnie to cieszy. Nie umiem wyobrazić sobie życia bez nich.

Bez jednej - okej. To się zdarza. W lepszym lub gorszym okresie swojego życia okazujesz się miłosierny i fundujesz mniej lubianą z twoich "fasolek" jakiemuś blisko spokrewnionemu bliźniemu lub całkiem obcemu, ale za to majętnemu. Obywa się bez większych zmian w życiu. Nadal możesz biegać, jeść lody i generalnie być "tym fajnym gościem spod piątki". 

Ale pewnego dnia znowu tracisz (nie dosłownie, ale jednak) około 150 gramów swojej wagi w postaci nerki numer dwa i zaczynasz życie rodem z Matrixa - nic nie jest takie, jakim się wcześniej wydawało. Lekarze serwują ci listę tego co wolno, a czego nie wolno... z naciskiem na to ostatnie. Okazuje się, że od tej pory co drugą noc będziesz spędzał w szpitalu, podłączony do jakiejś dziwacznej maszyny i że już nie możesz jeść wszystkiego ani pić więcej niż litr dziennie. Wody oczywiście. Ale spokojnie, jest jeden plus - toaletę możesz zamknąć na klucz. 

Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Wydawnictwu M.
Dla mnie brzmi to okropnie. Takie życie prowadzi Gal, bohaterka Sztuki uprawiania róż z kolcami. Ostatnią ze swoich własnych nerek straciła w wieku lat dwunastu, a z pożyczonych w wieku lat dwudziestu ośmiu. Teraz ma trzydzieści sześć i żyje dzięki regularnemu poddawaniu się dializom. W czasie wolnym od utrzymywania się przy życiu uczy w szkole biologii, uprawia róże i zajmuje się siostrzenicą. Poza ładnymi kwiatkami nie wychodzi jej nic. W kolejce po nową nerkę wyprzedza ją podstarzały alkoholik, dyrektor szkoły nie pochwala jej metod nauczania, a siostrzenica zachowuje się zupełnie nie tak, jak powinna. Słowem: dramat.

Taki sam jak osoba głównej bohaterki. To okropnie irytująca kobieta. Typ samotnika z przyzwyczajenia - takiego, który całe życie przeżył sam i bardzo nie lubi kiedy ktoś próbuje zburzyć jego poukładany świat. Na dodatek Gal zawsze wie lepiej. To wszyscy inni sprzysięgli się przeciwko niej. 

Mimo tego książka podobała mi się bardzo i każdemu mogę ją polecić. To fajna historia i świetnie sprawdzi się przy popołudniowej kawie po pracy. Przy najbliższych odwiedzinach zamierzam sprezentować ją mamie. Jestem pewna, że będzie zachwycona :)

I jeszcze jedno, odrobina prywaty - nerki moje wspaniałe i (co za szczęście!) zdrowe - bardzo, bardzo was lubię. Niech moc zawsze będzie z wami. 

Sztuka uprawiania róż z kolcami - CYFROTEKA.PL

P.S. Dziś nasze święto. Nasze, czyli wszystkich czytających książki, piszących je, recenzujących, blogujących o nich, wydających je, edytujących, projektujących okładki, fotografujących i co tam jeszcze można z nimi robić :)



Możesz przeczytać też:

12 komentarze

  1. Chyba przeczytam tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytam tę książke, warto wiedzieć co mnie czeka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego z okazji naszego swieta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam na nią chrapkę, a że zbliża się majowe lenistwo...

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba już trzecia, pochlebna recenzja na temat tej książki, więc muszę przeczytać. :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już kilka recenzji tej książki, ale Twoja spodobała mi się najbardziej, nareszcie wiem, o czym ta powieść jest :)
    mam na nią coraz większą ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  7. nerki, nerkami ale ja niestety nie skusze się na książkę :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czemu, ale ja lubię czytać tego typu książki o problemach, chorobach - jak się z nimi zmagają bohaterzy. Są bardzo życiowe, a nigdy nie wiadomo co nas w życiu czeka. Tej propozycji nie czytałam, ale koniecznie jej poszukam, bo zainteresował mnie temat. Takie życie, to chyba większa udręka, niż przyjemność.. :(

    OdpowiedzUsuń
  9. czytałam i mam podobne odczucia i przemyslenia :) takze serdecznie polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie zrecenzowałaś tę książkę - cieszę się przeogromnie, że mam ją na swojej półce i niedługo będę mogła zabrać się za czytanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Po przeczytaniu tej książki też doceniłam swoje nerki i już nie będę nigdy narzekać, że ta lewa jest odrobinkę mniejsza niż powinna być. Ważne, że działa!

    OdpowiedzUsuń