Orgazm gwarantowany

20:13:00



Źródło
Do Igrzysk Śmierci zabierałam się jak pies do jeża. Z jednej strony wszystko grało, a książka zapowiadała się aż nader atrakcyjnie. Z drugiej bombardujące mnie zewsząd zapowiedzi o doścignięciu fenomenu Harry'ego Pottera, strąceniu ze szczytu Zmierzchu i temu podobne hasła wyprodukowane przez czuwające dniami i nocami działy marketingu sprawiały, że miałam ochotę wejść pod łóżko i wyć. Książka zdawała się być wszędzie. Gdyby nie to, że jedzenie uważam za jedną z największych przyjemności w życiu, przestałabym chyba zaglądać do lodówki i zaczęła żyć na krakersach i zupkach chińskich. Bo kto wie, może tam też czai się pani Collins oraz jej Igrzyska? Rozbroić mógł mnie chyba tylko Liam Hemsworth, który był łaskaw zagrać rolę Gale'a w ekranizacji książki, a który teraz (jak głosi plotka) niecnie zdradza Miley Cyrus. Nie wiem w imię czego tak długo unikałam pierwszego tomu, zamiast od razu się za niego zabrać i mieć spokój. Od początku przecież wiedziałam, że nie wytrzymam i w końcu to zrobię. No i stało się. Przeczytałam.

Odlot do krainy euforii był bezcenny. Już po dwóch pierwszych rozdziałach wiedziałam, że pod koniec książki będę musiała zbierać swoją szczękę z podłogi. Myliłam się. Musiałam jej szukać znacznie wcześniej. Bez pamięci pochłonął mnie świat, w którym istnieje państwo Panem. Zakochałam się w idei Głodowych Igrzysk - wrzucamy dwadzieścia cztery losowo wybrane osoby do jakiegoś zamkniętego obszaru, dajemy im trochę broni i jedzenia (byle nie za dużo), nie zapominamy oczywiście o ustawieniu setek kamer oraz wyprodukowaniu odpowiedniej oprawy całego wydarzenia i czekamy aż uczestnicy powybijają się na naszych oczach. Talk-show na miarę dwudziestego drugiego wieku. Tak proste, że aż genialne. Przetrwa najsilniejszy, niekoniecznie pod względem fizycznym. Przecież z czegoś takiego musi wyniknąć akcja! No i wynika. Powiedziałabym nawet, że piekielnie dobra.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
Czytam fantastykę.
Katniss jest postacią, która leje miód na moje biedne serce. Całe baryłki miodu. Momentami czułam się jak sam Kubuś Puchatek w raju. Z radości miałam ochotę tańczyć i śpiewać, nawet jeśli w jednym i drugim jestem fatalna. Tej dziewczynie nie zmiękną nogi na widok większego robaka czy noża. Jest twarda i ma silny instynkt samozachowawczy. Nie obchodzi jej co robią inni, o ile aktualnie nie są dla niej zagrożeniem i o ile nie ma u nich żadnych długów. Bo tego nie znosi ponad wszystko. Nie jest też bynajmniej chodzącą maszyną do zabijania. Ma rodzinę i bliskich, którzy są dla niej najważniejsi. To jej słabość i siła jednocześnie. Już dla samej tej dziewczyny warto było sięgnąć po tę książkę. Chociaż ma też wiele innych zalet.

Czytając, czułam jakbym płynęła. Nie byłam zmuszona odszyfrowywać przyciężkiego języka, nie wyłączałam się i w związku z tym nie musiałam co jakiś czas cofać się o kilka stron bo "czytam, ale nie wiem co czytam" ani dosłownie siedzieć z nosem w książce, żeby coś dojrzeć. 

No cóż, kiedy następnym razem usłyszę o tym jakie to Igrzyska są super, extra, mega, hiper i ogólnie naj pod każdym możliwym względem, prawdopodobnie wyskoczę do góry i zakrzyknę, niczym swego czasu pewien nasz premier, yes, yes, yes! I jak znam siebie, piekielnie mnie to zirytuje ;)

Czytaliście Igrzyska? Ten albo następne tomy? Oglądaliście film? Czekam na wasze wrażenia, bo nie wiem czego mam się spodziewać po kolejnych spotkaniach z nimi...  

Możesz przeczytać też:

23 komentarze

  1. ah, "Igrzyska" ciągle przede mną, bo jakoś nie mogę ich dorwać w swoje ręce!

    OdpowiedzUsuń
  2. No, jak Ci się tak pierwsza część spodobała, to ja nie wiem, co będzie przy drugim tomie... Osobiście wuielbiam Igrzyska i ubóstwiam i sa moim wiecznym numerem jeden, jeśli idzie o dystopie i antyutopie, ale to W pierścieniu ognia uważam za najlepszą część;) Mam nadzieję, że pisarka nie osiądzie na laurach i weźmie się za pisanie innych książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Igrzyska ..." czytałam, pozostałe dwa tomy jeszcze przede mną, oglądałam też film "Igrzyska ..." niestety nie zrobił na mnie wrażenia, książka rewelacyjana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Do tej pory obejrzałam jedynie film. Na książkę mam ochotę od dawna, bo wiem, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka bardzo mnie wciągnęła, film już mniej mi się podobał. Czytałam całą trylogię i ta część w moim odczuciu jest najlepsza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również jakoś obawiam się tej książki, z resztą jak każdej, która zostaje okrzyknięta mianem fenomenalnej.
    Widziałam film i niestety raczej mnie on nie porwał, dlatego na razie pasuję. Może za jakiś czas przekonam się do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam całą trylogię - świetna. Co do filmu - nie był dla mnie zaskoczeniem, ponieważ wiedziałam co się wydarzy, ale nie był zły. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też jestem na etapie "Igrzysk", a właściwie to już "Kosogłosa" :) Zapraszam do siebie: http://virtualbookdiary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja jakoś nie mam szczęścia do autorek fantasy. Pierwsze trzy podejścia i klops (wielka Le Guin - beton; L. Troisi i jej pierwsza trylogia "Wojny świata wynurzonego" - infantylna opowiastka dla nastolatek). No i teraz te całe Igrzyska Śmierci i reszta trylogii. Przeczytałem całą trylogię jakoś przed filmem i jakoś słabo się to wszystko prezentuje. Niby ciekawie wykreowany świat urban fantasy, ale coś taki trochę smętny i nudny... I te rozterki głównej bohaterki. Wszystko takie nadmuchane. Że niby ahhh i ohhh...Może taki odbiór, bo nie jestem kobietą, a postaci męskie są jakoś słabo skrojone w tej "wielkiej powieści". Choć z tych trzech autorek fantastyki, które dotychczas czytałem, to Collins najlepsza. Mocne 6/10 ;)A o filmie to lepiej nie mówić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam i oglądałam... a do recenzji zajrzałam zaskoczona tytułem, haha :) Ale też uwielbiam i też zbierałam szczękę z podłogi, mimo że czytałam książkę już po obejrzeniu filmu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię Trylogię Igrzysk, niemniej szał mi już nieco opadł :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Również nie mogłam zabrać się za tę lekturę, a jak już się zabrałam - cóż, żałowałam, że nie przeczytałam wcześniej ;) Zdania o kolejnych tomach są różne - mnie się podobały, chociaż pierwsza część chyba jednak najbardziej. Film oglądałam dwa razy i również wypadł nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy tytuł recenzji! czytałam całą serie i naparde, uważam, ze jest swietna.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cała trylogia jest genialna, a zakończenie mnie bardzo zaskoczyło.. ;) Nie będę więcej zdradzać! Jednak film kompletnie mi się nie podobał..

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha! Cóż za tytuł recenzji! Jednak absolutnie adekwatny do przeczytanej książki. :) Kocham "Igrzyska..." :) Przeczytałam dwie części, "Kosogłos" przede mną... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. hmm.. film oglądąłam, ale za książkę się nie wezmę, bo jakoś nie podoba mi się za bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha dobry tytuuł posta :D Czytałam całą trylogię i jak dla mnie najlepsza jest druga część.

    OdpowiedzUsuń
  18. Igrzyska również mnie wciągnęły, w ogóle opis tamtego świata i postawa Katniss. Film i dalsze części są przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobre porównania nie są złe(Puchatek:3) :P tak, Igrzyska są świetne, ale przeczytaj drugą część, jeszcze lepsza!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie czytałam, bo miała podobne odczucia jak Ty, a Hemsworth jeszcze je wzmagał. Chyba zacznę w końcu oglądać filmy z Lawrence, bo chciałabym się przekonać, czym ta aktorka tak podbija serca wszystkich:)
    A "Igrzyska..." pewnie przeczytam z dużym opóźnieniem, tak jak wszystko, co jest nachalnie reklamowane.

    OdpowiedzUsuń
  21. przeczytałam książkę i obejrzałam film:)
    najbardziej szkoda było mi małej rue

    OdpowiedzUsuń
  22. Dzięki za podesłanie linka :)
    recenzja dodana do wyzwania
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń