Nie oceniaj książki po tytule

19:09:00

Stoję przed lustrem w łazience i tuszuję rzęsy. W radiu słyszę Thank You Very Much, wyśpiewywane raz po raz. Piosenka nie ma właściwie większego sensu, ale mnie to nie przeszkadza. Podryguję lekko. Myślami uciekam do Gutowa, Zajezierzyc, jeziora Nyć...


Źródło
Tam wciąż toczy się życie. W dziewiętnastym wieku zapisują się karty rodzinnej kroniki. Hrabia Tomasz Zajezierski żeni się z Adą Bysławską. Nie łączy ich nic poza jednym - oboje mają coś do ukrycia przed światem. Zresztą nie tylko oni. Ze swoimi koszmarami walczy też teściowa Ady, jej siostry i wiele innych osób z okolicy. Sytuacja komplikuje się właściwie do granic absurdu. Odnoszę wrażenie, że ktoś dla żartów wrzucił do wielkiego kotła kilkanaście ludzkich żywotów, na dodatek bardzo się od siebie różniących, zamieszał i zajrzał do środka, żeby sprawdzić co z tego wyszło. 

Ścieżki życia przecinają się wielokrotnie i pod różnymi kątami. Przypominają mi ulice na mapie centrum Chicago. Czasem nawet czuję się trochę zagubiona w plątaninie tego wszystkiego i już naprawdę nie wiem kto z kim oraz dlaczego. W podobnej sytuacji jest Iga, potomkini  tych moich prowadzących szalone życie bohaterów. Próbuje dowiedzieć się w jaki sposób zaginiony dawno temu rodzinny pierścień znalazł się w posiadaniu kobiety, której mumię odkryła grupa pracujących na gutowskim rynku archeologów.   Wie, że stoi za tym jakaś historia. I oczywiście ma rację. Ona jej nie zna, ale ja to co innego. Dla mnie ona toczy się równolegle w dziewiętnastym wieku...

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania
Pod hasłem.
Zastanawiam się co będzie dalej. Wiem, że nie dam rady się tego domyślić, nawet jeśli będę próbowała przez tydzień. To strasznie denerwujące. Sama nie wiem co interesuje mnie bardziej - Iga i sprawa pierścienia czy to co dzieje się w przeszłości. Podejrzewam, że obie historie znajdą w końcu wspólny koniec... pytanie brzmi - jaki?


Dziwię się, że dopiero teraz sięgnęłam po tę książkę, chociaż słyszałam o niej od dawna. Może to przez tytuł? Kojarzy mi z miłą, lekką historyjką, podczas gdy tak naprawdę zawartość jest ciekawa, wciągająca oraz zupełnie daleka od sielankowych i trochę "kluchowatych" klimatów. Żałuję swojej pomyłki, żałuję też chwili w której pani Gutowska-Adamczyk wpadła na pomysł nadania swojej książce takiego tytułu. Obok okładki jest to zdecydowanie najsłabszy punkt zaserwowanego menu. 

Kończę makijaż, wychodzę z łazienki i idę do kuchni. Na stole czeka na mnie kawałek ciasta z jagodami. W lecie mama zawsze wrzuca kilka woreczków z tymi owocami do zamrażarki. Po to na przykład, żeby zimą móc zrobić przyjemność swojej córce (która naczytała się właśnie o pysznych jagodziankach), kiedy wpadnie z wizytą :)



Pycha :))


Możesz przeczytać też:

15 komentarze

  1. Mam wszystkie trzy tomy. Lektura przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wielokrotnie czytałam o książce, ale nie potrafię się do niej przekonać - raczej wątpię w to, że ją kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciasto wygląda pysznie! A co do książki - cała seria czeka na mojej półce ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie trzy tomy za mną, cudowna saga :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem ciekawa recenzja, taka inna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę:) Jest w niej coś intrygującego...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kilka razy widziałam ją na półce w księgarni, ale przez okładkę i tytuł odniosłam wrażenie, że to kolejny "Dom nad rozlewiskiem" - życie małego miasteczka i miłosne perypetie głównej bohaterki, tym razem piekącej ciasto. Nadal mnie nie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Świetnie ujęłaś w słowa to co miałam na myśli :) Tytuł i okładka właśnie to sugerują i przez to ta książka wiele traci, bo tak naprawdę nie ma nic wspólnego z tego typu lekturami.

      Usuń
  9. Udzielił mi się twój entuzjazm :) muszę wypożyczyć tę powieść z biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja właśnie od jakiegoś czasu przymierzam się do tej książki, nawet ostatnio wypatrzyłam jakieś niedrogie wydanie kieszonkowe ii chyba w końcu się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam za sobą pierwszą część trylogii, powoli przymierzam się do przeczytania drugiej. Mam nadzieję, że spodoba mi się tak samo jak pierwsza.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawi mnie, chciałabym przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sama chętnie wpadłabym do Ciebie albo Twojej mamy na taką jagodziankę - pycha! A co do "Cukierni pod Amorem" - sięgnę, koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. pyszny post i jakże pasujący do Pod hasłem :) też długo zwlekałam z przeczytaniem Cukierni i teraz żałuję

    OdpowiedzUsuń