Cel uświęca środki

14:03:00

Źródło
Kiedy słyszę to hasło, od razu przypominają mi się wykłady z retoryki i erystyki, które miałam w zeszłym semestrze. Nie wiem czy to dobrze. Może powinno mi się ono kojarzyć z etyką? Problem w tym, że taki przedmiot w moim dotychczasowym życiu studenckim jeszcze się nie pojawił. Nie mam jednak złudzeń. Studiując dziennikarstwo ciężko zakładać, że etyka nigdy nie pojawi się na planie zajęć. Oczywiście znajdę ją tam, najpewniej już niedługo. I wtedy ona zacznie edukować moją młodą duszę. Do tego czasu jednak zostanę przy retoryce i erystyce. One wcale nie oburzają się święcie w reakcji na rzucone zdanie: cel uświęca środki. Do tematu podchodzą ostrożnie. W ogóle jest to przedmiot ciekawy. Manipulacja, perswazja, sztuka umiejętnego przemawiania i rozstrzygania konfliktów... łatwo zbłądzić ;)

"Wszystko o Ewie" to film pokazujący kulisy osiągania sukcesu w aktorstwie, zdobywania sławy, nagród i uwielbienia publiczności. Tytułowa Ewa pragnie tego wszystkiego. Jest młoda, ładna, ma talent i chce to wykorzystać. Dąży to tego wytrwale. Zaprzyjaźnia się z pewną gwiazdą teatralną, jej przystojnym partnerem-reżyserem oraz ze znanym scenarzystą  i jego wpływową żoną. Wkracza na salony, poznaje producentów, krytyków. Swoją skromnością szybko zyskuje ich sympatię. Właściwie niepostrzeżenie staje się elementem ich świata. Z uporem maniaka realizuje swoją taktykę zdobywania zaufania i generowania okazji z których można skorzystać, a które są jej schodami w drodze na sam szczyt. Jest bezwzględna, nikogo nie oszczędza. Nikt nie jest dla niej ważny. Liczy się tylko sukces.

Źródło
Film Josepha L. Mankiewicza został nagrodzony Oscarem w 1950 roku, ale jego tematyka jest aktualna do dziś, choć to akurat tylko moje przypuszczenia. Bo skąd ja mogę mieć pewność, że krystalicznie czysta, uczciwa, utalentowana osoba nie może zrobić kariery? Może się mylę, może takie myślenie jest bezpodstawne. Wybaczcie jednak, ale w dobie w której żyjemy naprawdę ciężko w to uwierzyć. Zewsząd słyszy się, że na ścieżce kariery trzeba być bezwzględnym, rozpychać się łokciami, głośno wyrażać swoje zdanie i koniecznie zostawić za sobą jakieś trupy. Dobre dziewczynki i spokojni chłopcy są bez szans (chyba, że mają mózg Einsteina :)). 

Film wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Akcja wciąga, aktorzy grają świetnie, dialogi śmieszą. No i jest Marilyn Monroe ;) Dla początkującego kinomaniaka to fajne przeżycie - zobaczyć ją nie na plakatach, zdjęciach czy na urodzinach prezydenta, ale na ekranie. Bardzo żywą i bardzo realną. 




Zaczynam się wciągać, więc obawiam się, że "Oscarowe niedziele" zawitają w Bibliotece Karriby na dłużej :) Hm, następnym razem może pokuszę się o obejrzenie jakiegoś młodszego filmu... 

Coś polecicie? ;)

Możesz przeczytać też:

6 komentarze

  1. "Oscarowe niedziele" jak najbardziej jestem za :) I to nawet za tymi niedzielami, co przeniosą nas (czytelników Twojego bloga) do przeszłości :) Zachęciłaś mnie do obejrzenia tego filmu, a właśnie o to chodzi!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może być ciekawy, aczkolwiek nie w moich klimatach.
    Niestety, ja nic nie polecę, bo nie mam pomysłu. Wybacz. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sobie ten film daruje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. obejrzyj "Sprawę Kramerów" jeśli jeszcze nie widziałaś :) a seans "Wszystkiego o Ewie" muszę nadrobić, bo jeszcze nie miałam przyjemności oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubie czarno białe produkcje. Są takie tajemnicze ...Dawno niestety nie oglądałam czarnego kina, musze to nadrobic.

    OdpowiedzUsuń
  6. trochę nie w moich klimatach film :( p.s a torebka w moim sh kupiona :d

    OdpowiedzUsuń