Czy miłość jest chorobą?

17:01:00

Jak myślicie? Jakie jest wasze zdanie? Zapewne w tej chwili większość rzuca się w pośpiechu do gwałtownego zaprzeczania - nieee, gdzie tam, absolutnie nie jest. Ale momencik, dobrze?


Lauren Oliver w swoim "Delirium" przedstawia nam świat w którym miłość jest najgorszą z możliwych chorób,  tępioną z niesamowitą zaciętością. Po skończeniu 18 lat każdy człowiek poddawany zostaje zabiegowi, po którym już nigdy nie może się zakochać. Ludzie czekają na ten dzień niemal z utęsknieniem, nikt przecież nie chce się zarazić, to oczywiste. Niestety główna bohaterka tej książki ma pecha, bo kilka miesięcy przed swoją osiemnastką poznaje Alexa. I co? I ma przerąbane :) Przestaje zachowywać się normalnie i woli umrzeć niż pójść na zabieg.

Przyznaję, że dla takiego trzeźwo myślącego egoisty jak ja, to jednak lekko przerażające - woleć umrzeć niż poddać się małej operacji, która na dodatek gwarantuje zapomnienie, obojętność, zero bólu i spokój do końca życia. Pomyślcie tylko, zakochani ludzie nie zachowują się racjonalnie. Zamiast myśleć o sobie, wiecznie stawiają czyjeś potrzeby ponad swoimi. Drugi człowiek przysłania im cały świat, zdarza im się obsesyjnie o nim myśleć. Kobiety mają nawet denerwujący zwyczaj zatracania własnego i czyjegoś (!) "ja". Już nie są Anią, Olą czy Kasią. Określają się jako "my". My przyjdziemy, my przyniesiemy. Ludzie z miłości są w stanie robić różne rzeczy, często popełniają nawet zbrodnie. Że już wymownym milczeniem pominę historię (nawet jeśli literacką) Romea i Julii - słynnych głównie ze swej głupoty, czy jak kto woli z miłości właśnie. To uczucie zaślepia, taka moim zdaniem jest prawda.

Książka przeczytana w ramach wyzwania
 Czytam fantastykę.
Dlatego wracając do tytułowego pytania, chcąc być szczerą, muszę odpowiedzieć - tak, według mnie miłość jest chorobą. Cierpimy, ponieważ mamy irytujący zwyczaj zakochiwania się, a co za tym idzie poświęcania się w mniejszym lub większym stopniu. Rodzimy dzieci, nawet jeśli grozi nam to śmiercią. Okaleczamy się, pozwalamy wycinać sobie organy po to, aby ktoś inny mógł żyć. Chociaż nienawidzimy wody, spędzamy każde wakacje nad morzem, bo nasza druga połówka jest największym na świecie fanem Władysławowa. Mało tego, udajemy zachwyconych tym wszystkim. 

Jesteśmy idiotami. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że naprawdę nas to kręci. Uwielbiamy to uczucie. Chcemy zarażać się i przewlekle chorować. Celowo zwiększamy prawdopodobieństwo. I całe szczęście... pomyślcie jaki nudny byłby świat, gdyby ludzie byli rozsądniejsi :)

Naprawdę świetna książka :)

Możesz przeczytać też:

22 komentarze

  1. Chyba czytałyśmy tą samą ksiażkę w tym samym czasie :) Bardzo fajna recenzja, zapraszam do siebie u mnie również pojawiła się recenzja tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy pomysł na książkę.
    A co do Twojego pytania, to może i miłość jest chorobą, ale (niestety?) niezaraźliwą...

    OdpowiedzUsuń
  3. Seria bardzo mnie intryguje, nie mogę się doczekać dnia, w którym pierwsza część trafi w moje ręce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skończyłam właśnie czytać "Delirium" i tyle sprzecznych myśli plącze się w mojej głowie, że nie jestem w stanie skleić porządnego zdania, dotyczącego tej fabuły...

    OdpowiedzUsuń
  5. mam straszną ochotę poznać treść książki, ale jakoś opornie idzie mi szukanie jej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej, ja zaczęłam i mnie ta książka ani trochę nie porwała :P i nie mam ochoty jej kończyć, ale muszę się przełamać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się, że "Delirium" nie należy do książek od których nie można się oderwać, ale na pewno warto się przełamać i dokończyć. Pomysł na lekturę genialny, historia też ogólnie rzecz ujmując porządna :)

      Usuń
  7. Planuję przeczytać, zapowiada się wyśmienicie:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytalam i dąłam 10/10 :))

    http://www.youtube.com/watch?v=Wz6vGoCymn8

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytalam wiele pozytywnych recenzji, a twojajeszcze bardziej podsycila mi moj apetyt na ta lekture.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie przeczytam :) Książka od dawna widnieje na mej "liście życzeń" :)

    PS. Recenzja dodana do wyzwania.
    Dzięki za podesłanie linka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również Delirium mam już za sobą i książka także mi się podobała. W planach mam drugi tom, Ty też? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Rok 1984", film "Equilibrium", rycerze Jedi po Jasnej Stronie Mocy - bohaterowie nie mogą kochać, a ich tłumione emocje są kierowane w innym kierunku. Uczucia to moc zdolna zmieniać świat - jeśli zostanie wykorzystana w celach politycznych, można porwać tłumy. U rycerzy Jedi miłość była traktowana jako choroba Ciemnej Strony Mocy - wyniszczała ciało i umysł w zamian za możliwość kochania.

    OdpowiedzUsuń
  13. miłość raczej nie jest chorobą chyba że na początku ;d

    OdpowiedzUsuń
  14. Podzielam Twoje zdanie - świetna książka :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się. Świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jedna z moich ulubionych serii

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam w niedalekich planach czytelniczych. A "Romeo i Julia" to typowy przykład głupoty. Pomijam to, czy się kochali, czy tylko zadłużyli, ale gdyby choć przez moment pomyśleli, co robią to opamiętali, by się i żyliby długo i szczęśliwie. Szczęśliwie oczywiście, dopóki by się sobą nie znudzili :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie pierwszych dwieście stron było nudnych. W ostatecznym rozrachunku jednak książka bardzo mi się podobała. Aktualnie czytam drugą część i myślę, że warto się zapoznać z tą autorką. I fakt, miłość to choroba, ale chyba tylko przy tej chorobie są tak miłe odczucia, gdy ktoś inny wraz z nami na nią zachoruje ;)
    Pozdrawiam,
    Mai

    OdpowiedzUsuń