Seks i zdobywanie facetów...

17:01:00

Oto co my, Polki, lubimy najbardziej. A przynajmniej na to wychodzi. 




Uważacie, że to jakie książki czytamy może w jakiś sposób nas definiować? Na zasadzie:
  • fantastyka = gimnazjaliści,
  • romans = spragnione miłości młode dziewczyny i nauczycielki na emeryturze,
  • polskie obyczajówki (czy jak tam sobie nazwać gatunek, który traktuje o wszelakich sklepikach i innych rozlewiskach)  = panie domu, z mężami, psami, dziećmi, obiadami do ogarnięcia i pracą na pół etatu?
Jak myślicie?

Co, gdyby ktoś powiedział wam, że najchętniej kupowaną w Empiku książką w 2012 roku było "Pięćdziesiąt twarzy Greya"? O czym to świadczy? Czy ta książka jest naprawdę taka genialna? Szczerze wątpię. Każdy kto ją przeczytał wie, że nie jest nawet dobra. Więc o co chodzi? Moda? Ale skąd ona się bierze? Ciekawość? Ale czego? Czy na świecie jest aż tyle kobiet spragnionych przeczytania opisu kilku scenek seksu, na dodatek niezbyt szokującego? O to chodzi? To nas kręci? Mam nudne, nijakie życie, więc chociaż sobie poczytam jak egzystencja jakiejś szarej myszki staje się nagle ekscytująca? I jak ma tysiąc orgazmów dziennie? Niech mi to ktoś wyjaśni :)

Dalej - "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?" - jak wam się taki tytuł podoba? Wydaje się ciekawy? Czy nie bardziej interesująco brzmi coś w stylu "Jak zarobić pierwszy milion?" albo "Jak szybko schudnąć?". Nie? Tak myślałam. Zrób to i to, a będzie ci dane - on cię nie zostawi. To po prostu musiało wygrać... I żeby było jasne - z  nikogo się śmieję, sama przeczytałam ten poradnik. I wiecie co jest najgorsze? Że jest świetny. I bezużyteczny. Kobieta przeczyta, pośmieje się, pokiwa głową i nic z tym nie zrobi (poza kupieniem następnego, o podobnym tytule). Zołzą trzeba się urodzić - taka jest brzydka prawda, ale stop, przecież nie o tym jest ten tekst :)

Właśnie... a o czym jest? Ano o tym, że "Pięćdziesiąt twarzy Greya" to naprawdę najczęściej kupowana książka 2012 roku w Empiku. A "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?" to ulubiony poradnik Polaków. 

No więc jak myślicie? Czy nasze książki coś o nas mówią? 

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" nie czytałam i nie mam zamiaru. Nie rozumiem dlaczego ludzie wychwalają tą książkę aż tak bardzo. Książka nie dla mnie. Czy książki coś o nas mówią? Nie wiem. Ja jeśli lubię czytać kryminały, thrillery o naprawdę popierdzielonych psychopatach, to znaczy, że jestem jakaś dziwna? Nie sądzę, żeby książki jakie czytamy mówiły jakimi jesteśmy ludźmi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby mówią, ale gdyby tak zanalizować to, co się czyta, to wyszłoby, że jestem dziewicą-seksoholiczką, mam mózg gimnazjalistki, podnieca mnie krew i przemoc, a w domu mam 50 kotów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc wyszłoby, że niewątpliwie ciekawa z ciebie postać :)

      Usuń
    2. Chciałam kliknąć "Lubię to", ale się nie da:)

      Usuń
  3. Niby w książce odnajdujemy część siebie. Ale ja jakoś nie uważam, bym miała nudne życie. Mimo to lubię czytać o życiu innych - wesołym, tragicznym, seksualnym czy mnisim. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. tak, że powinnam cofnąć się do lat gimnazjalnych, ale gdy ja chodziłam do szkoły gimnazjum powstawało i mnie nie złapało :)

    na pewno to jaki książki nas kręcą mówią coś o nas - ja nie lubię realizmu, życie mi go daje pod dostatkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. trudno mi tak generalizować, bo sama czytam naprawdę mocno przekrojowo gatunki, jednak poniekąd faktycznie masz rację:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moj mąż czyta fantastyke i faktycznie jest troche takim gimnazjalistą:) ja czytam horrory głownie więc nie wiem co to znaczy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o pierwszą pozycję to za cholerę nie rozumiem fenomenu. Bądź co bądź nie czytałam jej, ale przeczytałam parę stron ze środka i już sobie zdanie wyrobiłam, a moja mama, która jakoś przez nią przebrnęła je poparła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że Grey to właśnie jakaś "moda", nagle książka była wszędzie, więc głupio nie znać czegoś, o czym wszyscy mówią.. zresztą nawet liczne słowa krytyki przyciągają i sprawiają, że każdy chce się przekonać co takiego jest w tej książce. A kończy się to tak, że gniot staje się bestsellerem. Co do drugiej pozycji się nie wypowiem, bo nie czytałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Greya nie czytałam i nie zamierzam w najbliższym czasie pogłębiać tego szału na erotyki. :) Jednak "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?" czytałam jakiś czas temu i o dziwo, ma w soebie wiele prawdy. Fajnie się czyta. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam tych książek, więc może nie powinnam się wypowiadać, ale wydaje mi się, że sukces takich lekkich, kontrowersyjnych, krążących wokół tematów damsko-męskich książek polega na tym, że są na tyle dobrze reklamowane, że sięgają po nie również osoby, które na co dzień raczej nie czytają. Następnie rumiane z podniecenia polecają te tytuły swoim psiapsiółkom. I tak to działa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że tak, że czytane przez nas książki wiele o nas mówią. A jeśli chodzi o te bestsellery, to myślę, że po prostu nasi rodacy potrzebują taniej rozrywki. Tyle się mówi o tym, że powinno się czytać, więc jeśli już taki statyczny Polak ma po coś sięgnąć, żeby się dowartościować (poprzez stwierdzenie: czytam książki), to wybiera książki, które sprawiają przyjemność w czytaniu.

    OdpowiedzUsuń