Lucy M. Montgomery - "Ania z Avonlea"

15:16:00



Autor: Lucy Maud Montgomery
Tytuł: Ania z Avonlea
Tytuł oryginalny: Anne of Avonlea
Seria: Ania z Zielonego Wzgórza (02)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2009


Tak się jakoś złożyło, że o ile historię "Ani z Zielonego Wzgórza" znałam bardzo dobrze od tak zwanego zawsze, o tyle jej dalszych losów nie dane mi było poznać. Aż do teraz. Na świecie jest tyle książek, które chciałabym przeczytać (i ciągle pojawiają się nowe), że czasem sama nie wiem za co powinnam zabrać się w pierwszej kolejności. Całe szczęście jakiś czas temu z pomocą przyszło mi wyzwanie Czytamy Anię i właśnie dzięki niemu nadrabiam podstawowe zaległości w klasyce, a do takich z pewnością można zaliczyć cykl o przygodach Ani. No bo bądźmy szczerzy - uważać się za człowieka czytającego i nie znać tej historii? Skandal ;) 


Lucy Maud Montgomery
"Ania z Avonlea" to drugi tom przygód rudowłosej panny Shirley. Po zrezygnowaniu ze wstąpienia na uniwersytet przyjmuje ona posadę nauczycielki w lokalnej szkole. Jej opiekunka - Maryla, w wyniku śmierci swojej dalekiej kuzynki Marii, zmuszona jest przyjąć pod swój dach jej sześcioletnie bliźnięta - Tolę i Tadzia. Dzieci sprawiają, że na Zielonym Wzgórzu nie brakuje powodów do śmiechu i radości. Ponadto Ania czynnie działa w Kole Miłośników, którego celem jest upiększanie rodzinnego Avonlea i zawiera nowe przyjaźnie, m.in. z niedawno przybyłym do miejscowości panem Harrisonem czy z mieszkającą w leśnej chatce panną Lawendą Lewis. 


Ania i Maryla
Nie da się nie zauważyć, że Ania dorosła i nie jest już małym dzieckiem, ale młodą dziewczyną, która zajmuje poważne stanowisko nauczycielki. Nadal jednak można w niej dostrzec cechy, które znamy z poprzedniej części, a więc bujną wyobraźnię, romantyczność i skłonność do pakowania się w najrozmaitsze kłopoty. Ania nie porzuciła też swoich marzeń dotyczących rozpoczęcia studiów. Jej głowa ciągle pełna jest ideałów, z których nie umie i chyba wcale nie chce zrezygnować. 


Ania i Gilbert
Muszę się przyznać, że dorosła, dojrzalsza Ania bardziej przypadła mi do gustu, niż ta z czasów dzieciństwa, dlatego z niecierpliwością czekam na spotkanie z dalszymi losami tej bohaterki. Może wraz z wiekiem będę darzyła ją coraz większą sympatią? No i oczywiście bardzo chciałabym wiedzieć, jak potoczą się losy jej przyjaźni z Gilbertem, a raczej to, jaką drogę będą musieli przejść, aby wreszcie być razem. Ostatecznie przecież muszą być razem, żadna inna opcja nie wchodzi w grę :)  Czytając "Anię z Avonlea" zdałam sobie sprawę, że największą popularnością wśród czytelników cieszą się takie historie miłosne, w których to kobieta jest tą ślepą, nieświadomą swoich prawdziwych uczuć stroną, a mężczyzna tym szaleńczo zakochanym, idealnym i przede wszystkim czekającym. 

Co myślicie o mojej teorii? ;) Zgadzacie się z nią? A może rzucicie jakimiś parami, które obalają albo potwierdzają moje spostrzeżenia? :)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:





Ania z Avonlea [Lucy Maud Montgomery]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Możesz przeczytać też:

13 komentarze

  1. Teoria jak najbardziej trafna - w "Przeminęło z wiatrem" Scarlett jest przekonana, że kocha Ashleya, a Rhett od razu wykłada kawę na ławę; w "Wichrowych Wzgórzach" Katarzyna wychodzi za innego, a Heathcliff cierpliwie czeka na okazję. Nawet w innej trylogii Lucy Maud Montgomery - o Emilce z Księżycowego Nowiu, która prywatnie jest moją ulubioną:)- główna bohaterka przez trzy tomy nie może się ogarnąć ze swoimi uczuciami, a od samego początku wiadomo, kto jest tym zakochanym, czekającym ideałem:)
    Wychowałam się na twórczości Montgomery i udało mi się przeżyć taką właśnie historię miłosną, która zakończyła się happy endem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, cudownie :)) Uwielbiam takie historie, tym bardziej cieszy mnie fakt, że zdarzą się też w prawdziwym życiu :)

      Usuń
    2. Szkoda, że Lucy Maud Montgomery sama ich nie przeżyła. Wiesz, że wydano chyba w zeszłym roku "Anię z Wyspy Księcia Edwarda", która jest gorzkim podsumowaniem poprzednich tomów?

      Usuń
    3. Tytuł słyszałam, ale nie byłam świadoma treści. Cykl o Ani kojarzy mi się raczej z takim pozytywnym podejściem do życia...

      Usuń
    4. Dlatego nie przeczytałam tej najnowszej części:)

      Usuń
  2. Ach, Ania... :) Łezka się w oku kręci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać o Ani:) koniecznie muszę przeczytać jeszcze raz książki opisujące jej ciekawe życie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. tej części nie czytała, ale oglądałam film, i bardzo lubię dalsze losy Ani może kiedyś uda mi się sięgać po powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Ania z Avonlea" jeszcze przede mna. Czytalam ja wiele lat temu i jestem bardzo ciekawa, czy przypadnie mi do gusti dorosla Ania i jej rozterki:).
    Jak najbardziej zgadzam sie z Twoja teoria:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam wszystkie części Ani. Były świetne!
    Twoja teoria jest jak najbardziej słuszna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgodzę się z Tobą, też zdecydowanie wolę taki obrót wydarzeń;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W czasach szkolnych uwielbiałam twórczość Montgomery i dosłownie połykałam całą serię ,,Ani z Zielonego Wzgórza''. Teraz już tak często nie wracam do przygód Ani, ale niedawno oglądałam jej ekranizacje i miłe wspomnienia powróciły.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, Ania z Zielonego Wzgórza, pamiętam jak nie chciałam czytać tej książki, a potem normalnie nie mogłam się odebrać, ale wiadomo - do wszystkiego trzeba się przekonać i wyrobić sobie własną opinię podczas czytania. Za to filmy średnio mi się podobały. Może gdyby nakręcili jakąś nowocześniejszą wersję :)

    OdpowiedzUsuń