Kryminalnie na Halloween: wyniki konkursu

15:50:00





Jakiś czas temu postanowiłam przeprowadzić mini-konkurs z okazji Halloween. Zabawa zakończyła się wczoraj o godz. 18.00, dlatego dzisiaj przyszedł czas na uroczyste ogłoszenie wyników :)

W skład komisji konkursowej weszłam ja, moja wysokość oraz gościnnie kot Budyń, którego właścicielem jest mój brat (tzn. gwoli ścisłości - kot uważa, że to on jest właścicielem mojego brata, ale przecież nie o tym dzisiaj) :) Po burzliwych dyskusjach i kilku próbach przekupienia Budynia rybnymi chrupkami, ustaliliśmy, że zwycięzcą jest... Leger, autor bloga Książki Legera. Gratulacje :)



Wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie, bardzo serdecznie dziękuję. Dzięki wam na mojej liście "przeczytaj" przybyło kilka punktów :)

Na koniec zrobię coś strasznego - a mianowicie opublikuję zwycięską pracę bez wcześniejszego uzgodnienia tego z autorem. Mam nadzieję, że mnie za to Leger nie zabije :)

Pierwsza książka to powieść kryminalno – detektywistyczna polskiej autorki Ireny Matuszkiewicz. 


Jej tytuł to „Seryjny narzeczony”.  Jednak tak naprawdę trudno zaliczyć tę powieść do grona powieści kryminalnych. Szczerze to i z tymi detektywistycznymi bym uważał.  




Otóż historia opowiada o Łucji, która wraca do Ciechocinka, jej miasta, gdzie się wychowała. Zatrzymuje się u siostry. Wkrótce (ten moment nie jest mocno wyczuwalny, a że książkę czytałem kilkanaście tygodni temu, zapomniałem już o nim) zaczyna dokładnie badać okoliczności śmierci swego szwagra. Warto wspomnieć, że Łucja wkracza w świat filmu jako przyszła scenarzystka i reżyserka, więc w książce często przeplatają się sprawy filmowe, co generalnie uważam na plus, ale to tylko czynnik, który miał wydłużyć akcję, wiec może się wszystko bez niego obyć. Jednak Łucja, jeszcze przed wyjazdem, poznaje Stevena – amerykańskiego (chyba) producenta. Jak to w książkach – pojawia się wątek miłosny. Jak się historia skończy – tego nie zdradzę, gdyż odbiorę Ci zapał. Jednak myślę, że lektura jest nie najgorsza. Co prawda można by coś zmienić, ale, co dzisiaj chyba najważniejsze, daje odprężenie i szybko się ją czyta. Po za tym, kolejną zaletą jest cena. Książka (objętościowo nie mała) kosztuje 9,90zł. ŚMIAŁO!




Drugą książką jaką Ci polec jest książka prawdopodobnie przez Ciebie przeczytana, ale mogę się mylić. Chodzi mi o „Skrzydła nad Delft” autorstwa Aubrey’a Flegga. Historia jakich wiele, ale takie historie kocham. Jest chłopak/dziewczyna (tu dziewczyna) z dobrej, bogatej rodziny. Jest chłopak/dziewczyna (tu chłopak) z biednej rodziny i „wyróżniający się”. No i jest przyszły małżonek tej głównej bohaterki. No i biedak i bogaczka zakochują się w sobie… Piękne! Niby nic nadzwyczajnego, ale bardzo piękna historia. Mało tego! Oparta na faktach historycznych! Nie mogę zdradzać szczegółów, ale warto. Jednak ostrzegam! Książka nie jest dynamiczna i miejscami rzeczywiście wlecze się jak flaki z olejem, ale dla miłośników głębokich, a nie płytkich romansów, jest idealna. Ja oczywiście nienawidzę romansów, ale z ta książką można o nim zapomnieć. W powieści znajdziemy ponadto wątki poświęcone malarstwu (biedak jest asystentem malarza, a główna pani chce mieć portret), wiec fantastyczne są rysunki umieszczane na początku każdego rozdziału. Myślę, że warto, ale nie na teraz, tylko w wolnej chwili.  



Skończę również polską książką niepełnosprawnego autora. Autobiografią Janka Meli „Poza horyzonty”. W książce przeczytasz o tym jak pozbierać się, kiedy nic już nie jest ważne, jak znaleźć nowy sens życia, jak nie rezygnować z istnienia… Brzmi głupio. Wiem. Lecz tak samo myślałem. Po przeczytaniu dużo zyskałem wewnętrznie i… Tobie, oraz innym, tez radzę to uczynić.



Muszę przyznać, że Leger idealnie trafił w mój gust. Wszystkie trzy lektury to zdecydowanie coś dla mnie :)

Czytaliście którąś z nich? Polecacie?

Możesz przeczytać też:

9 komentarze

  1. Rzeczywiście, po takich rekomendacjach i ja bym po którąś z tych książek sięgnęła. Najchętniej chyba po tę trzecią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w pierwszej kolejności skłaniam się chyba ku drugiej :)

      Usuń
  2. Bardzo dziękuję! Jestem zachwycony! Już widziałem maila. Szczerze mówiąc nie sądziłem, że mi się uda, więc nawet nie śledziłem akcji ;) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Seryjny narzeczony przede mną. Stoi na półce w tym pierwszym wydaniu zaprezentowanym przez Ciebie i ładnie się prezentuje. Ciekawa jestem jakie będę mieć wrażenia z lektury.
    pozdrawiam z ksiazka-od-kuchni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam żadnej z tych pozycji, ale "Skrzydła nad Delft" czekają ma mojej półce na swoją kolej : która niebawem nadejdzie, bo jestem ciekawa tej pozycji. Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam Skrzydła nad Delft i może być :)
    Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam o tym konkursie, bo moja mama bardzo lubi kryminały z tej serii :)
    A propos konkursów, to zapraszam Cię do siebie na kryminalny konkurs: http://miqaisonfire.wordpress.com/2012/10/24/262-kryminalny-konkurs-z-wydawnictem-proszynski-i-s-ka/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam żadnej, ale "Skrzydła nad Delft" to książka, na którą mam ochotę już od jakiegoś czasu.
    Gratulacje ! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluje zwycięzcy!
    Czytałam "Skrzydła nad Delft" i bardzo mi się podobała:))

    OdpowiedzUsuń