E.L. James - "Pięćdziesiąt twarzy Greya"

21:54:00

Tę książkę chciałam przeczytać odkąd pierwszy raz o niej usłyszałam, ale po prześledzeniu mini-dyskusji na jej temat na blogu Lorien, wzięłam się za nią dosłownie natychmiast (przerywając tym samym lekturę "Śmierci w La Fenice" Donny Leon). Ostatnio mam skandalicznie mało czasu i w związku z tym ze stworzeniem jakiejś opinii zeszło mi trochę. W ogóle zrobiłam mocne postanowienie czytania minimum jednej książki tygodniowo - mimo ciężkich czasów jakie dla mnie nadeszły. Zobaczymy jak to z tym będzie, trzymajcie kciuki :)


Autor: E.L.James
Tytuł: Pięćdziesiąt twarzy Greya
Tytuł oryginalny: Fifty Shades of Grey
Seria: 50 odcieni (Tom 1)
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2012

Podobno Erika James napisała "Pięćdziesiąt twarzy Greya" pod wpływem sagi "Zmierzch", która tak jej się spodobała, że postanowiła stworzyć jej alternatywną wersję. Podobno też niektóre pozycje seksualne opisane w książce wcześniej "testowała" z mężem. Podobno wreszcie jest to "porno dla gospodyń domowych". Takiej reklamie naprawdę trudno się oprzeć. 

Christian Grey jest młodym, nieziemsko przystojnym i bardzo bogatym mężczyzną, który na swojej drodze spotyka pilną studentkę literatury, Anę. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że pan Grey jest maniakiem seksu. Ana natomiast w tej materii jest zupełnie niedoświadczona. Christian zaczyna więc edukację seksualną swojej nowej koleżanki. Ana bardzo szybko pokonuje drogę - od podstaw do coraz wyższych stopni wtajemniczenia. 

Spodziewałam się, że tematem przewodnim książki będzie seks, jego rola w życiu, może próba zaszokowania czytelnika, a tymczasem "Pięćdziesiąt twarzy Greya" niepokojąco przypomina mi typowy harlequin. Seksu w książce rzeczywiście jest sporo, ale raczej rozczarowani będą ci, którzy liczą na jakieś naprawdę sensacyjne pozycje, miejsca i gadżety. Autorka skupia się raczej na podkreśleniu wyalienowania Greya i procesu zakochiwania się w nim głównej bohaterki, co trochę niestety zakrawa o banał - on jest tajemniczy i mroczny, ale nie zły, a ona darząca go uczuciem, pragnąca go zmienić.


Erika James miała też chyba spory problem z zasobem słów i pomysłów. Anie wiecznie nie wolno zagryzać dolnej wargi ani przewracać oczami, bo to podnieca Greya, nie może go też dotykać, bo to go drażni. Jeśli złamie zasadę, będzie ukarana. Uprawiając seks z Szarym za każdym razem "rozpada się na milion kawałków", a kiedy jest zaskoczona albo lekko zaszokowana nie może powstrzymać się od przyzwania w myślach Świętego Barnaby. Christian natomiast czekając na jej orgazm niemal za każdym razem prosi - "Dojdź dla mnie, maleńka". Ile razy i na ilu kartkach można coś takiego przeczytać, żeby nie poczuć się znudzonym, a w najlepszym razie rozbawionym? Nie mam pojęcia. 


Muszę jednak obiektywnie przyznać, że książkę czyta się bardzo łatwo i szybko. Moja najlepsza przyjaciółka pokonała ją w jeden dzień, a teraz z niecierpliwością oczekuje na następne części, więc chyba nie można powiedzieć, że "Pięćdziesiąt twarzy Greya" sukces zawdzięcza tylko i wyłącznie dobrej reklamie :) 


Ta pozycja nie powędruje na pewno na listę moich ulubionych, ale nie żałuję, że ją przeczytałam. Ba! Z ciekawości sięgnę na pewno po kolejne części. Każdemu kto waha się czy warto poświęcić na tą lekturę trochę czasu, odpowiem krótko - tak. Chociażby po to, żeby mieć potem na jej temat własne zdanie :)






 A wy? Czytaliście? Zamierzacie? 

Pięćdziesiąt twarzy Greya [E L James]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Na koniec jeszcze ciekawostka - Ana jest wielką fanką Thomasa Hardy'ego. Ja po przeczytaniu jego "Tessy" stwierdziłam, że to najgorsza książka jaką kiedykolwiek miałam w rękach. Na fali Greya postanowiłam jeszcze raz zmierzyć się z tą lekturą, w końcu to klasyka :) 

Możesz przeczytać też:

12 komentarze

  1. To może też powinnam zmierzyć się z "Tessą" - dla sprawdzenia gustu Any :)
    Wgl przypomniałaś mi tę komiczną sytuację z "dojdź do mnie" - na miejscu Any chyba parsknęłabym śmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiazka na pewno odniosla sukces marketingowy, ale literacko jest sredniakiem ;]

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zamierzam przeczyac ale po kilku opiniach mój zapał już trochę osłabł. Jak dobrze Pamietam to od poniedzialku fragmenty tej książki będzie czytała M Socha e radiu zet o 23 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Święty Barnabo! :) A tak poważnie to bardzo ciekawa informacja, może warto sprawdzić jak to będzie wyglądało

      Usuń
  4. Chociaż ta książka zebrała więcej negatywnych niż pozytywnych opinii, ja mam zamiar ją przeczytać. Bądź co bądź, książka musi mieć coś w sobie, skoro powstały kontynuacje i ktoś chce je czytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zamierzam tego czytać. Po pierwsze nie w moim stylu, po drugie przeczytałem już za dużo negatywnych recenzji, żeby tracić na nią czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chyba jednak zrezygnuje z lektury :) zniechęciły mnie negatywne komentarze i recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jakoś mnie do niej nie ciągnie więc sobie odpuszcze C:

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam zamiaru przeczytać tej książki, a piszę, że "nie miałam", bo teraz zaczynam się zastanawiać. Tak jak piszesz, może warto dowiedzieć się na własną rękę o co tyle szumu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytać zamierzam, ale wiem, że to będzie literatura niskich lotów. Szumu o co robić nie ma, bo książki o tematyce bdsm powstają od dawna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Do tej pory widziałam same totalnie negatywne opinie. Sama chyba nie sprawdzę jak to z tą książką jest.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest to gorsza z książek które czytałam. Gdyby autorka rozbudowała profil psychologiczny postaci było by o dużo lepiej i można by zrobić niezłą książke o wyalienowaniu. Gdyby jednak urozmaicić wątek seksualny czyli poświęcić więcej uwagi rzekomemu bdsm które w tej książce pojawia się niepewnie mielibyśmy taki erotyk, o którym myślałam ze taki będzie właśnie. Romansem tego nie nazwę ponieważ, jest n tak nieśmiało opisany że aż żal wspominać. No i " święty barnaba" czy " wewnętrzna bogini z pomponami cheerleaderki" mnie po prostu pokonała:( Szkoda bo miałam duże wymagania co do niej i niestety nie kupie drugiej części:(

    OdpowiedzUsuń