Sasza Hady - "Morderstwo na mokradłach"

16:14:00



Autor: Sasza Hady
Tytuł: Morderstwo na mokradłach
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2012

"Morderstwo na mokradłach " jest debiutem Saszy Hady. Czytelnicy mają szansę poznać "nową" autorkę nieco bliżej dzięki akcji Syndykatu Zbrodni w Bibliotece i wydawnictwa Oficynka, o której pisałam już tutaj

Nick Jones nie ma łatwego życia. Jest policjantem, wychowany został przez dwie surowe ciotki, a zasady, które wpajały mu przez dziesięć lat, ciągle siedzą w jego głowie. Jakby tego było mało, mieszka pod numerem 7 na St.Andrew Street w Londynie. Nie byłoby w tym niczego strasznego, gdyby nie fakt, że właśnie ten adres wybrał sobie jego przyjaciel, autor poczytnych kryminałów, na mieszkanie dla znakomitego detektywa - Alfreda Bendelina, bohatera jego książek. Z tego powodu do drzwi Nicka o różnych porach dnia i nocy dzwonią zdesperowani ludzie, zawiedzeni pracą (o ironio) policji, pilnie potrzebujących pomocy znanego śledczego. Nick jakoś sobie z tym radzi - do czasu aż na jego progu pojawia się Helen Bradbury. Na nic zdają się tłumaczenia o przyjacielu-pisarzu i jego dziwnym poczuciu humoru, a już na pewno nie pomaga w tym wszystkim zauroczenie Emmą, piękną szwagierką Helen. Właściwie Nick sam nie umie wytłumaczyć w jaki sposób zgodził się na podróż do Little Fenn i podjęcie próby wyjaśnienia morderstwa do jakiego tam doszło. 


Książka bez wątpienia jest kryminałem, ale takim trochę nietypowym, według mnie. Chociaż może powinnam napisać inaczej - rzadko mam okazję czytać kryminały w akurat takim stylu. Mamy tu małą wioskę, położoną gdzieś na mglistych, angielskich mokradłach. Są domy, dróżki, stodoły, pyszne domowe jedzenie i ani śladu komputerów czy nawet telefonu komórkowego! Ledwie jeden niezły samochód, a i to gdzieś w tle. Jest za to bar, ostatecznie to przecież Wielka Brytania. Ludzie, przypominający mi nieco (nie wiedzieć czemu) rodzinę Adamsów, stanowią zamkniętą społeczność i właściwie pewne jest, że morderca to ktoś z nich. Sporo zabawy dostarcza czytelnikowi zgadywanie kto. Właściwie wszyscy są podejrzani w równym stopniu, a jednocześnie wydaje się, że nikt z nich absolutnie nie mógłby nikomu odciąć głowy i wsadzić jej do beczki z dyniami. 


Książka napisana jest naprawdę bardzo dobrym językiem. Myślę, że ujawnia się w tym względzie polonistyczno-edytorska część duszy Saszy Hady. Nie czytałam "Morderstwa na mokradłach" z tzw. zapartym tchem, ale szybko odkryłam, że ta lektura dziwnie na mnie działa - trudno mi było odłożyć ją na półkę i zacząć robić coś innego, mimo że, tak jak przed momentem wspomniałam, nie traciłam przy niej kontaktu z rzeczywistością. 

Ja osobiście mam wielką nadzieję, że to nie koniec przygód Nicka "Bendelina" Jonesa i jego przyjaciela Ruperta. Jeśli mam być zupełnie szczera, to polubiłam też mieszkańców Little Fenn i mam nadzieję, że oni również, przynajmniej gościnnie, pojawią się w kolejnych książkach Saszy Hady. 


Lekturę polecam, tradycyjnie już - fanom gatunku oraz miłośnikom Anglii, zwłaszcza tej nieco starszej, klasycznej, takiej, w której królują bary oferujące szklaneczkę dobrej sherry :)

Bardziej zainteresowanym polecam też zajrzenie na bloga Saszy, który znajdziecie pod  tym adresem. 

Na koniec jeszcze krótkie podziękowania dla Kingi, prowadzącej Tulipanową Biblioteczkę, która została pierwszą "obserwującą" mojego bloga, z czego jestem niezmiernie szczęśliwa i której szybko odwdzięczam się tym samym :)

Pozdrawiam,
Karriba

Możesz przeczytać też:

7 komentarze

  1. Nie przepadam za kryminałami, ale ten mógłby mnie zainteresować. Bardzo podoba mi się okładka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jednym z wywiadów z Saszą przeczytałam, że okładka była dla niej istotnym elementem i że pochłonęła sporo energii :)

      Usuń
  2. Gatunek nie mój, ale książkę mogłabym polecić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię ten gatunek, poza tym okładka jest świetna,chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. to teraz masz już 3. obserwatorów;) O tej książce jest szum na blogach, autorka dobrze promuje swoje dzieło

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja bardzo chętnie sięgnę po książkę :)) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń