Jacek Krakowski - "Zgubne dziedzictwo"

18:10:00



Autor: Jacek Krakowski
Tytuł: Zgubne dziedzictwo
Seria: Super kryminał
Wydawnictwo: Pi
Rok wydania: 2012


Jacek Krakowski urodził się w 1950 roku. Jest absolwentem Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie skończył chemię. Zresztą, ten ostatni fakt ujawnia się niejako w "Zgubnym dziedzictwie" - kolejnym już kryminale tego autora.

Policjantka Laura Sawicka przyjeżdża do Kostrzyna na pogrzeb swojej ciotki, Zenobii. Jest to dla niej dobra okazja do poznania dalekiej rodziny, której nigdy nie widziała. Kobieta szybko orientuje się, że członkowie dużej familii szczerze się nie znoszą. Atmosfera na stypie jest bardzo napięta. Wszyscy czekają na odczytanie testamentu bogatej krewnej. Sytuacja komplikuje się w momencie, w którym Zenobia... niespodziewanie wraca do domu. Cała i z całą pewnością żywa. 

Jacek Krakowski przedstawia nam w książce wiele ciekawych osobowości - m.in. starą, nieco zdziwaczałą Aurelię, przebiegłą panią doktor Ewelinę czy młodego fana heavy metalu, Krystiana Stando. Wszyscy są ze sobą spokrewnieni lub spowinowaceni i wcale ich ten fakt nie cieszy. Każdy z nich dba tylko o własne interesy. 

Sporo kłopotów sprawiło mi zorientowanie się kto jest kim. Stworzyłam nawet coś w rodzaju drzewa genealogicznego. Od razu jednak zaznaczam, że jest niekompletne i nie do końca mi się udało :)


Historia jest według mnie nieco zbyt zagmatwana. Kiedy już zorientowałam się zadowalająco w zawiłościach i powiązaniach rodzinnych, okazało się, że nie do końca nadążam za akcją. 

Muszę jednak szybko dodać, że książkę czyta się błyskawicznie, jest napisana językiem prostym i zrozumiałym. Właściwie biorąc pod uwagę jej objętość, jest to lektura na jedno popołudnie. 

Mam problem z napisaniem o tej pozycji czegoś więcej. Po jej przeczytaniu mam mieszane uczucia. Nie mogę jej niczego konkretnego zarzucić, a jednak powiedzieć z czystym sercem, że mi się podobała, to trochę za dużo. Książka była dziwna. 

Myślę, że fani kryminałów mogą spróbować zmierzyć się z nią. Ja muszę chyba jeszcze poczekać, aż ta historia mi się "przyjmie" :)

Na koniec chciałabym się jeszcze z wami podzielić pewną informacją, którą jakiś czas temu usłyszałam w radiu, a która bardzo poprawiła mi humor. Biblioteka w Wejherowie pochwaliła się, że w ciągu wakacji była odwiedzana wyjątkowo często (szczegóły w tym artykule). To chyba znaczy, że z polskim czytelnictwem nie jest jeszcze tak tragicznie, jak myślicie? :)

Pozdrawiam,
Karriba

Możesz przeczytać też:

2 komentarze

  1. Statystyki grzmią - Polacy nie czytają! Ja czytam, mój luby, mama, przyjaciele i to jest dla mnie ważne.

    OdpowiedzUsuń